Dziś lekko kosmetycznie-alchemicznie. Jakoś ostatnio czas mi się coraz bardziej kurczy i kombinuję, kiedy znaleźć czas na jakiś ciekawy wpis:-P Niestety zostały odwołane moje ulubione zajęcia ze sztangą, więc zostałam w domu, by nieco ogarnąć kąty i trochę się pouczyć:-) Jak widać i brak zajęć ma swoje plusy. Zrobiłam za to burpees(dziś 36) i ABS. Przy okazji pomyślałam, że napiszę o dwóch dobrociach, które przygotowałam już kilka dni temu. Jednak w związku z tym, że w pielęgnacji są one ostatnio dla mnie teraz dość ważne, uważam, że warto o nich wspomnieć..:-) Skończył mi się mój cudowny
tonik na noc i krem na dzień, zatem czekając na małe zamówienie z e-naturalne(m. in .z bazą kremową bez gliceryny,
o której przeczytałam u ITALIANY), a dbać o siebie trzeba, więc chwilowo,
postanowiłam wyczarować coś z tego, co mam w domu. Nie robiłam żadnych cudów, ale być
może są osoby, które także cenią swój cenny czas i lubią rzeczy proste i konkretne...
Naprawdę dużym ułatwieniem w przygotowywaniu kosmetyków, jest
posiadanie wagi jubilerskiej. Możemy po prostu dosypywać/dolewać wszystko do
jednego naczynia, nie bawiąc się w odmierzanie. Tylko wodę/hydrolat odmierzam zazwyczaj w
ml, bo jest wygodniej(zlewka, lub strzykawka). Mam od niedawna nową zlewkę i pewnie częściej będę z niej korzystała, bo
używanie strzykawek jest w miarę wygodne,ale szkło, to szkło;) Moja moja kuchnia czasem
wygląda, jak kuchnia narkomana albo lekomana…proszki, płyny, strzykawki…;P Czasem
po prostu, jak w laboratorium…tylko na razie nic nie wybucha;)
TONIK Z GLUKONOLAKTONEM
15%
