Dziś krótka notka o tym, co mnie powaliło w ostatnim tygodniu. Jest to mianowicie płyta Meli Koteluk. Nie wiem, jak mogłam do tej pory przechodzić koło niej obojętnie..., skoro teraz nie mogę przestać słuchać tych pięknych dźwięków...;-) Nawet ten post piszę skąpana w cudownych dźwiękach z jej płyty. Wspaniały głos, piękna muzyka w tle i ciekawe teksty...być może bardziej przemawiające do kobiet, ale cóż jestem kobietą i oprócz zużywania masy energii na treningach, uwielbiam relaksować się słuchając dobrej muzyki, a ta płyta niewątpliwie taką reprezentuje.
Nie jestem recenzentem i nie mnie oceniać szczegóły, ale wiem jedno...ta muzyka mnie porwała na całego. Być może jestem akurat w takim nastroju, że tego potrzebuje takich dźwięków, a być może to jest to takie piękne, że nie da się pominąć tego milczeniem...:-)


