sobota, 30 listopada 2013

Pieczone kotlety mielone - alternatywa dla klasycznego mielonego :-)

Dziś tak szybko o moich kotletach mielonych. Niektórzy odpuszczają je całkowicie, ze względu na smażenie w nieco głębszym tłuszczu, bułkę w nich zawartą inne takie. Ja jednak na patelni mielone smażę faktycznie rzadko, za to wersja pieczona wydaje mi się całkiem ok. Poza tym, do kotletów nie dodaję rozmoczonej bułki pszennej ani bułki tartej. W zamian można dodać jakieś warzywa strączkowe (soczewica, soja, cieciorka,  fasola) lub też po prostu inne warzywa mocno rozdrobnione (klasycznie: marchew, pietruszka, seler). Pomysłów jest wiele, te kotlety zawierają akurat czerwoną soczewicę, którą sobie upodobałam mocno, ze względu na krótki czas gotowania i cudowny smak :-) Samo mięso, z przyprawami może być zbyt twarde, a nie chcemy tego, tym bardziej, że są to samotne kotlety mielone, a nie pulpeciki utopione w sosie. O tych ostatnich zapewne też napiszę niedługo. 

sobota, 23 listopada 2013

-40% w Rossmanie - byłam i ja :-)

Jeśli chodzi o kolorówkę, to ostatnio zaopatrywałam się głównie w minerały. Stosuje taką zasadę, by ze względu na problemy z cerą, nie nakładać na twarz klasycznych drogeryjnych produktów, które zawierają składniki, które moja cerę zapychają i pogarszają jej wygląd. Dlatego właśnie podkład, puder, róż, bronzer, rozświetlacz i korektor na niedoskonałości - te produkt, bezpośrednio mające kontakt z cerą, są u mnie naturalne obowiązkowo. Jednak jeśli chodzi o produkty do makijażu oczu, ust, a nawet korektor pod oczy, to jestem już bardziej liberalna. Poza tym, naturalne produkty do makijażu są kiepsko dostępne i raczej dużo droższe niż tradycyjne, zatem idę na taki kompromis i próbuję ograniczać liczbę zwykłych chemicznych kosmetyków, jednak całkiem ich wyeliminować na razie nie potrafię. 

środa, 20 listopada 2013

Jesienny mały burpees challenge :-)

Witajcie,
Obiecałam sobie, że w końcu zacznę cykliczne wyzwania, żeby w końcu zmobilizować trochę bardziej samą siebie do większej ilości ruchu. Mimo pogrążającej mnie w czarnych myślach jesieni i chłodnym powiewom za oknem, postanowiłam jednak wcielić swój plan w życie. Nie chciałam czekać do końca miesiąca, nawet jeśli pozornie pełny miesiąc jest jakby łatwiej rozliczalny - hmmm, ciekawe, czy jest takie słowo(?!). Może to odzywają się moje zawodowe terminy, w których zamknięcie miesiąca ewidentnie kojarzy mi się z rozliczaniem efektów :-) Bez znaczenia, ważne, że zaczęłam. W połowie miesiąca, na 2 tygodnie, ale jest małe wyzwanie i to mnie cieszy.

tbfn.info

niedziela, 17 listopada 2013

Historia moich pędzli do makijażu

Dzisiaj po babsku i trochę makijażowo. Mistrzem makijażu nie jestem i preferuję dość delikatne jego formy, choć zdarza się, że nie stronię od ciekawych kolorów i czasem wieczorem zaszaleję. Pomyślałam, że skoro zahaczam często o kosmetyki mineralne, to warto wspomnieć o narzędziach, których do tego używam. Większość moich pędzli, stanowią pędzle do twarzy - tym samym do aplikacji kosmetyków mineralnych. Makijaż oka zwykle lubię szybki i prosty, dlatego nie używam zbyt wielu narzędzi.. Może to nieprofesjonalne, ale skoro stosuje np. jeden jasny matowy cień, to wystarcza mi zwykła patka do cieni i specjalnie pędzle to aplikacji, czy rozcierania są mi naprawdę zbędne. Mam kilka mniejszych pędzelków, które też pokażę, jednak nie używam ich za często. Ten post będzie o moich ulubieńcach, ale także o tych wadliwych modelach lub tych wyratowanych poprzez znalezienie dla niego zastosowania. Przejdźmy zatem do rzeczy.

poniedziałek, 11 listopada 2013

Dzisiejszy trening + jak to chwilowo-domowo wyglada

W związku z tym, że wczoraj zrobiłam trening siłowy, dziś przyszedł czas na jakieś cardio. Nie było czasu na specjalne przemyślenia, dlatego wybrałam "zestaw" z You Tube. Niestety, obecnie moje treningi są nieco chaotyczne, choć staram się ogarniać całość , żeby zachować balans.

Pierwszy trening- zasadnicze cardio z Mel B, choć nie za długie i tak mnie mocno rozgrzało. Widzę już po sobie, że trochę formy straciłam i czas to odbudować.


środa, 6 listopada 2013

Wołowina w sosie grzybowym, czyli polski obiad :-)

Postanowiłam w weekend przygotować prawdziwy polski obiadek. Pokusiłam się nawet o ugotowanie ziemniaków, co u mnie zdarza się rzadko, jednak w związku z tym, że nie mieszkam sama, a mój mężczyzna mamine domowe obiadki lubi, to ziemniaki od czasu do czasu ugotuje do obiadu. Nie pamiętam, kiedy przygotowywałam wołowinę na obiad, więc byłam pełna obaw, jednak wyszło rewelacyjnie i mimo, iż jadłam ją 2 dni z rzędu, to spokojnie przeżyłbym chyba jeszcze kolejne dwa. Tym bardziej, że kolejnego dnia, sos był jeszcze bardziej aromatyczny. Przygotowanie jest bardzo proste, potrzebny jest tylko czas w większej ilości, bowiem wołowina do szybkich w przygotowaniu nie należy. Zatem, do dzieła!

niedziela, 3 listopada 2013

Październikowy zakup - Fitball + nieplanowana agrafka :-)

polki.pl
Jakiś czas temu, chyba na początku października ,poszukiwałam dużej piłki do ćwiczeń w domu. Tak naprawdę, głównym powodem były moje bóle kręgosłupa w odcinku lędźwiowym i sugestia mojego trenera z Power Fit, żeby zacząć rozciągać się na piłce. Podobno on sam miał podobne problemy i uznał, iż wpływa to wyjątkowo korzystnie na nasz kręgosłup. Faktycznie, nie zawsze jest okazja rozciągnąć się w taki sposób, w jaki dzieje się to, gdy kładziemy się plecami na piłce. Oczywiście, należy dobrać odpowiedni rozmiar piłki, żeby jak najefektywniej ją wykorzystać, nie tylko do stretchingu. Ja, jak się okazuje, zakupiłam nieco za małą, ale o tym za chwilę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...