Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening siłowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening siłowy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2014

Co z tym lutym - trening na pochorobowe rozruszanie :-)

Witajcie, 
Muszę przyznać, że luty przeleciał mi wiadomo kiedy i, delikatnie mówiąc, nie rozpieszczał mnie... :-P Nie wyzdrowiałam jeszcze całkowicie, ale nie wytrzymałam już dłużej i postanowiłam się już rozruszać.  Pomyślałam, że najwyżej wypocę to, co zostało jeszcze we mnie, skoro samo nie chce wyjść. Antybiotyku nie biorę już od tygodnia, więc chyba już siły powoli wracają. Zeszły tydzień, mimo, że bez jakiejś chemicznej armaty, musiałam jednak zostać w domu, co niestety oprócz pewnej poprawy, spektakularnych efektów nie przyniosło (liczyłam, że będę już zdrowa, jak ryba...albo rydz?). Poszłam zatem w poniedziałek do pracy i z uznałam, że muszę powrócić do świata żywych, bo bez treningów, czułam się jednak mocno oklapnięta. Tak, to był chyba brak endorfin :-)

sobota, 15 lutego 2014

Styczeń treningowo + plan na 2. połowę chorowitego lutego :-)

Witajcie:-)

Uznałam, że należy się jakieś podsumowanie stycznia, którego nie zrobiłam wcześniej. Tym bardziej, że było Squat wyzwanie, z którego warto się rozliczyć. Styczeń był całkiem pracowity, w przeciwieństwie do ostatnich dwóch tygodni lutego, które wyłączyły mnie z treningów prawie całkowicie.

Odnośnie squat wyzwania, to faktycznie udało mi się je zrealizować w 100%. Pewnie nie wszystkim podobałaby się perspektywa ćwiczenia danej partii mięśni codziennie, ja jednak spróbowałam i swoje wnioski mam, dość pozytywne, choć z mieszanymi uczuciami. Za chwilę opowiem dlaczego. Tymczasem schemat mojego squat wyzwania na styczeń 2014 znajdziecie z prawej strony.

niedziela, 12 stycznia 2014

Ostatnia partia treningów (tydzień 52+) i podsumowanie grudnia 2013

fitness-sport.pl
Jakoś ciężko było mi się zebrać do zaległego postu z roku 2013, skoro już nastał Nowy Rok i tyle rzeczy dzieje się dookoła mnie. Uznałam jednak, że dobrze zamknąć jakiś zeszłoroczny etap, żeby nie zaprzątało mi to głowy i abym mogła myśleć o kolejnych wyzwaniach. Opiszę zatem krótko zestaw z tygodnia 52 zeszłego roku + ostatnie 2 dni, żeby już powstał miesięczny komplet domowych treningów. Dodatkowo, rozliczę się jeszcze z planu na 10 ZWOW w grudniu, żeby zamknąć temat treningów 2013. Muszę powiedzieć, że myślałam, że będzie łatwiej, a pod koniec miesiąca okazało się, że ledwo zdążę i treningi wykonywałam kilka dni z rzędu. Treningi siłowe też nie były wyszukane, a to ze względu na nawał pracy i dodatkowe przygotowania przedświąteczne. Ważne jednak, że coś tam się udało potrenować.  Przechodzę zatem do
treściwego zestawienia :-)

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Nowy plan styczniowy - Squat wyzwanie :-)

W zasadzie, powinnam jeszcze opisać i podsumować grudzień, jednak skoro nadszedł Nowy Rok i mamy już jego drugi tydzień, pomyślałam zatem, że jednak zajmę się planami styczniowymi.

Nie są one jakieś wyszukane i w dużej części będzie podobnie, jak w grudniu, dokładam jednak do tego - zamiast obowiązkowej skakanki i 10 ZWOW - WYZWANIE PRZYSIADOWE, czy SQUAT CHALLENGE, jak kto woli :-) Przeglądałam wyzwania w sieci i wyglądało to nieco inaczej, jednak ze względu na tryb moich treningów i nie zawsze możliwe ich wcześniejsze dokładne rozplanowanie, postanowiłam nieco to zmodyfikować. Po prostu na każdy tydzień będę dokładała po 50 powtórzeń i będę zwracała uwagę na bilans tygodnia. Jeśli któregoś dnia nie byłam w stanie zrobić danej ilości przysiadów, to ostatniego dnia będę to nadrabiać. Wiem, że systematyczność jest ważna i najchętniej ćwiczyłabym nawet codziennie, jednak jeśli np. wychodzę do pracy o 7.30 i wracam o 20, to nie zawsze mam jeszcze wenę na ćwiczenia o 21, tym bardziej, że po powrocie jem jakiś normalny posiłek. Po 22 ochota na ćwiczenia robi się mniejsza, tym bardzie, że trzeba coś w domu zrobić i iść rano znów do pracy. To są oczywiście wyjątkowe sytuacje, jednak się zdarzają co jakiś czas, dlatego ciężko określić czasem, że na 100% zrobię w danym dniu trening.

sobota, 28 grudnia 2013

Domowe treningi tydzień 51 - zaległe zestawienie

fit.pl
Nie zdawałam sobie sprawy, że przed świętami będzie tak ciężko o normalny tryb treningów. Niestety, siłowe były proste i powtarzające się i niestety obecny tydzień lepszy nie jest. Miałam pomyśleć właśnie nad urozmaiceniem treningów siłowych, a tymczasem, brak było czasu na wymyślanie i składanie czegoś nowego. Wiadomo - święta, ja w gościach, goście u mnie etc....Miałam tez w planach 3 treningi z Zuzką, znów były tylko 2, co oznacza, że do wypełnienia planu już niedużo, ale i dni też mało. W tym tygodniu na razie jeden, czyli do 31 zostały jeszcze 3. Szczerze mówiąc, byłam pewna, że zrobię tych zestawów dużo więcej niż 10, jednak tak się poskładało, że nie wyszło. Zobaczymy, jaki będzie bilans:-)

A zatem, szybko do rzeczy. W końcu nadszedł już prawie koniec kolejnego tygodnia :-)

wtorek, 17 grudnia 2013

Treningi domowe - tydzień 50

 
 Dzisiaj mała relacja z kolejnego bardziej uporządkowanego tygodnia treningów. Nie będę się specjalnie rozwodziła nad szczegółami, bo przy mojej gadatliwości, nie każdy mógłby dotrzeć do końca...:-) Na pewno mogę powiedzieć, że już dużo bardziej czuję się wbita w rytm treningów, co niewątpliwie wpływa na polepszenie mojego nastroju - zimowego już, jak by nie było;P

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Treningi - tydzień 49 i nowy plan/wyzwanie na grudzień :-)

fitnow.pl
Martwi mnie trochę moje zasiedzenie, dlatego postanowiłam ułożyć konkretniejszy plan treningowy, co zawsze ułatwia mi uzyskanie efektów w postaci większej mobilizacji do pracy, większego zacięcia i oczywiście lepszego samopoczucia. Listopadowe burpees trochę mnie już rozgrzało i teraz mknę dalej. Mam mały plan-może nawet wyzwanie na grudzień, który w skrócie przedstawiam poniżej. Mam nadzieję, że jakieś kciuki będą trzymane i uda mi się, mimo przeszkód, trzymać dzielnie mojego harmonogramu :-)

Widzę niestety, że moja sylwetka nieco się zmieniła, i szczególnie rzeźba w dolnych partiach jest mocno naruszona. Co oznacza, że nie jest już tak fajnie, jak kiedyś i przestaje mi się to podobać. U gruszek wcale nie trudno o popsucie dolnych partii.tak już jest :-) Oczywiście, wciąż jestem szczupła i pozornie zmian nie widać - ale kobieta wymagającą jest - szczególnie ja i szczególnie do własnej osoby. Przyzwyczaiłam swoje ciało w ostatnich latach do mocno intensywnej pracy i teraz to niestety odczuwam...Intensywny wysiłek po 2h dziennie, jak widać nie zawsze służy. Oczywistym przecież było, że nie będzie całe życie nadmiaru czasu i klubu pod nosem, żeby kontynuować to wiecznie :-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...