poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Mela Koteluk - jest pięknie:-)

Dziś krótka notka o tym, co mnie powaliło w ostatnim tygodniu. Jest to mianowicie płyta Meli Koteluk. Nie wiem, jak mogłam do tej pory przechodzić koło niej obojętnie..., skoro teraz nie mogę przestać słuchać tych pięknych dźwięków...;-) Nawet ten post piszę skąpana w cudownych dźwiękach z jej płyty. Wspaniały głos, piękna muzyka w tle i ciekawe teksty...być może bardziej przemawiające do kobiet, ale cóż jestem kobietą i oprócz zużywania masy energii na treningach, uwielbiam relaksować się słuchając dobrej muzyki, a ta płyta niewątpliwie taką reprezentuje.

Nie jestem recenzentem i nie mnie oceniać szczegóły, ale wiem jedno...ta muzyka mnie porwała na całego. Być może jestem akurat w takim nastroju, że tego potrzebuje takich dźwięków, a być może to jest to takie piękne, że nie da się pominąć tego milczeniem...:-)

niedziela, 28 kwietnia 2013

Urodziny mojego klubu - małe zawody Power Fit :-)

W poprzednią niedzielę, odbyły się 18 urodziny mojego klubu fitness. Jest to nieduży klub, który ma kilka oddziałów i uważam, że 18 lat, to całkiem niezły wynik. W związku z tym, odbył sie duż piknik rodzinny z konkursami w tle, zajęciami fitness + grill i tort urodzinowy:-) Prócz klasycznych wyścigów, przeciągania lin i innych skoków w workach, odbyły się zajęcia fitness na powietrzu tj. Spinning, Zumba i takie małe zawody Power Fit. Była też możliwość pogrania w siatkówkę, którą wykorzystałam i którą moje posiniaczone ręce pamiętały cały tydzień:-)

W związku z moim zainteresowaniem CrossFitem i uczęszczanie na zajęcia Power Fit, oczywiście nie mogłam wziąć udziału w owych zawodach. Bardziej traktowałam to, jako sprawdzenie wytrzymałości, a nie rywalizację z innymi. Uważam, że poszło mi całkiem nieźle, biorąc pod  uwagę fakt, że ćwiczyłam z ciężarem dla facetów (2 x 5 kg) i z tym, że część facetów (z pierwszej tury chyba większość), nie ukończyła tego cyklu wcale:-)

Zawody przypominały w dużym stopniu, nasze ostatnie zajęcia Power Fit, z tym, że niektóre ćwiczenia były nieco inne i inna była liczba powtórzeń w seriach. Poniżej przedstawiam zdjęcia poszczególnych stacji

czwartek, 18 kwietnia 2013

Power Fit - walczymy ze sobą!

Wczoraj mój trening Power Fit wyglądał nieco inaczej, więc postanowiłam o nim w skrócie opowiedzieć. Mianowicie, zamiast klasycznej potrójnej obwodówki, wczoraj były serie 4 ćwiczeń na czas. Serie podzielone były na 4 etapy (ale bez żadnych przerw), żebyśmy od razu nie musieli robić po 100 powtórzeń danego ćwiczenia. Wykonywaliśmy przysiady, wyciskanie, martwy ciąg i pompki w czterech seriach przy zmniejszającej liczbie się powtórzeń. Domyślam się, że jest to jakiś zestaw dla początkujących, ale od czegoś trzeba zacząć:-)


aikidochoszczowka.pl

środa, 17 kwietnia 2013

Sałatka z wedzoną makrelą

Dziś krótka propozycja dla tych, którzy lubią wędzoną makrelę i szukają na przykład inspiracji na posiłek do pracy. Oczywiście może to być także propozycja na domowy posiłek, a nawet na posiadówkę ze znajomymi zamiast popularnej sałatki z tuńczykiem. Dla niektórych samo słowo sałatka wydaje się być skomplikowane, jednak ja robię sałatki kilka razy w tygodniu (zwykle jako posiłek do pracy) i uważam, że wcale nie jest to bardzo pracochłonne.

Makrela jest tłustą rybą morską, zawierającą bardzo duże ilości kwasów tłuszczowych omega-3 i omega-6. Zawiera także dużą dawkę selenu, do tego wapń, fosfor, jod, cynk i miedź, a także witaminy z grupy B, witaminę A i E oraz D. Samo wędzenie jest dość kontrowersyjne, dlatego dla bezpieczeństwa, nie jadam wędzonych ryb codziennie. Tym bardziej, ze kupując rybę w sklepie, nie mamy pewności, w jaki sposób dokładnie została przyrządzona.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Proste tortille - prawie całkiem zdrowe:-)

W niedzielę nie mając pomysłu na kolację, a w zasadzie wczesna kolację, postanowiłam zrobić dla nas po tortilli z kurczakiem. Niezbyt często przygotowuje takie posiłki, ale czasem mi się zdarzy. Zazwyczaj też jest to swego rodzaju naleśnik pełnoziarnisty, w który zawijam mięso z warzywami. Tym razem jednak chciałam przygotować coś w miarę na szybko i bez zbędnej babraniny, więc wybrałam gotowe placki do tortilli - może nie jakieś wyszukane, bo Tortilla Wraps z Biedrony (3,49PLN), ale skoro je już miałam, to jedna taka pszenna tortilla, jeszcze nikogo nie zabiła ;-)

Przygotowanie jest dość proste, choć trzeba najpierw  przygotować "farsz". Chwilkę to trwa, jednak jest naprawdę łatwe, dlatego jeśli nie mamy pomysłu na posiłek, polecam takowy. Jeśli zdarza mi się przygotowywać tortille, to stosuję zazwyczaj placki pełnoziarniste albo próbuję coś upichcić sama. Te jednak były kiedyś kupione przez mojego faceta i leżały już trochę, dlatego pomyślałam, że warto w końcu je wykorzystać. Jak wiecie, nie lubię nic marnować i nie lubię także popadać w skrajności.

niedziela, 14 kwietnia 2013

Power fit - czyli trening funkcjonalny

wellsport.pl
Wiem, że troszkę rzadziej piszę i zapewne, przez jakiś czas tak zostanie, jednak zajmują moją głowę obecnie sprawy dużo poważniejsze, dlatego ciężko mi się skupić na opisywaniu takiej zwykłej codzienności. 

Dziś jednak chciałabym napisać troszkę o treningu funkcjonalnym, na który uczęszczam od niedawna i który wydaje się idealny dla moich potrzeb. W naszym klubie, zajęcia te nazywają się Power Fit i prowadzi je chłopak, który zajmuje się CrossFitem (prowadzi takie zajęcia) i myślę, że ma trochę naleciałości z tego typu zajęć. Nasze zajęcia wydają się mniej hardcorowe niż te zajęcia CrossFit, które miałam okazje widzieć głównie na stronach internetowych, jednakże uważam, że są naprawdę mocne i każdy znajdzie tam coś dla siebie. Ostatnio zauważyłam, że sukcesywnie zwiększa się liczba facetów na tych zajęciach, więc uważam, że to także o czymś świadczy. Po pierwsze o tym, że wycisk jest dobry, a po 2, że to zajęcia uniwersalne i mimo iż przeprowadzane na sali do fitness, mężczyźni nie boją się tam zajrzeć. Stronią oni bowiem często od takich salek, uważając, że zajęcia grupowe, to jednak działka kobieca:-)

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Podstawowa pielęgnacja twarzy - ratunek dla potrzebującej skóry:-)

Przez ostatnie 2 miesiące testowałam pielęgnację w dużej części własnej produkcji, dlatego pomyślałam, że warto nieco o tym opowiedzieć. Jak już wspominałam, mam cerę mieszaną, nieco problemową, kapryśną. jest to cera po przejściach, której czasem się przypomni, jak to być nastolatką, skłonna do zapychania i z pewną ilością śladów po tym, co ją męczyło kiedyś. Dodatkowo, jak większość kobiet po 30, mam już troszkę drobnych zmarszczek mimicznych w okolicach oczu, a skóra na pewno nie jest tak jędrna, jak u 16-latki...to są fakty i niestety każdego to czeka. To, że nie czuję się na tyle lat (i podobno nie wyglądam:-)), nie oznacza, że moja skóra tego nie czuje:-P
Czym się smarowałam-specyfiki i składniki

W każdym razie, uważam, że ta moja własna pielęgnacja mojej skórze służy, dlatego jeśli coś się może komuś przydać, chętnie podzielę się doświadczeniami. Po dwóch miesiącach takiej pielęgnacji, mimo iż zima nie odpuszcza, temperatura na zewnątrz była bezlitosna, a kaloryfery w mieszkaniu jeszcze bardziej, moja skóra jest w całkiem niezłej kondycji i widzę dużą poprawę mojej cery. Ostatnio zauważyłam, że skóra się lekko zaczęła przesuszać, dlatego właśnie lekko modyfikuję kilka elementów. Jednak schemat podany poniżej na cerę wpłynął korzystnie poprzez likwidację zmian trądzikowych (rzadko coś się pojawia), wygładzenie cery, ujędrnienie, rozjaśnienie, wyrównanie kolorytu. Uważam, że to dużo, biorąc pod uwagę, że nie stosowałam żadnych poważniejszych zabiegów w postaci peelingów kwasami o wysokich stężeniach, czy też smarowanie się retinoidami.

piątek, 5 kwietnia 2013

Stretching i marzenie o szpagacie - wyzwanie?!

pl.victionary.org
W młodości (ależ to brzmi...), rzekłabym w czasach podstawówki/liceum,  miałam takie małe marzenie, żeby umieć wykonywać szpagat. Choćby ten podłużny (francuski), który wydaje mi się prostszy. Niby zawsze byłam dobrze rozciągnięta (aż do przerwy, w której nie ruszałam się chyba z 8 lat-hańba i wstyd!), ale jakoś do takiego etapu nigdy nie doszłam. Myślę, że łatwość z jaką się rozciągamy jest w pewnym stopniu zależna od naszych predyspozycji, czyli jak zwykle pojawia się tu magiczne słowo: geny :-) Wszystko jest do wyćwiczenia (prawie), z tym, że wysiłek wkładany w wypracowanie czegoś, nie będzie u wszystkich taki sam. Dodatkowo im jesteśmy starsi, tym trudniej będzie nam dokonać takiego wyczynu, jakim jest szpagat, bowiem najłatwiejsze jest to w wieku dziecięcym. Obstawiam, jako najlepszy moment początek podstawówki, podejrzewając, że dzieci na zdjęciach obok są mniej więcej w takim wieku. W związku w tym, że mam silne postanowienie związane z regularnym stretchingiem, pomyślałam, iż warto to wszystko jakoś zgrabnie połączyć. A zatem przyjemne z pożytecznym i do tego motywującym:-) Tak, to brzmi jak wyzwanie! Tym razem jednak, trochę innego typu:-)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...