Pokazywanie postów oznaczonych etykietą produkty naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą produkty naturalne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 marca 2014

Najprostsza sałatka z brokułem i jajem - pyszny postrach biura!

Witajcie, 
W ostatnim tygodniu przyniosłam do pracy sałatkę, która okazała się hitem dnia. Niestety nie do końca  w pozytywnym tych słów znaczeniu. Zupełnie na drugi plan zeszły jej zdrowotne właściwości i prostota przygotowania i smak, bowiem jej zapach zagłuszył wszelkie inne aspekty. Przygotowując ją wieczorem, nie zdawałam sobie sprawy, że powstaje właśnie bomba z opóźnionym zapłonem. :-D

Oprócz tego, że w biurze ktoś podejrzewał, że ulatnia się gaz..., oprócz tego, że każdy się pojawiał na terenie biura pytał o "ten dziwny zapach"..., oprócz tego, że mam zakaz przynoszenia do pracy takiej sałatki..., to tak naprawdę, sałatka jest bardzo smaczna :-D Jest wyjątkowo prosta wykonaniu, ma dosłownie kilka składników i według mnie, mimo konkretnego zapachu, prezentuje sie całkiem nieźle. Okazuje się jednak, że bezpieczniej będzie spożywać ją w domu. Poniżej przepis na to cudo. Osobiście polecam spróbować :-)

niedziela, 23 lutego 2014

40 dni bez kupowania kosmetyków - kilka przemyśleń na temat kosmetyków :-)

Witajcie :-)
Nie jestem maniaczką kupowania kosmetyków i od kilku lat dużo bardziej zwracam uwagę, co kupuje i co kładę na twarz (przede wszystkim), włosy i resztę ciała. Ograniczyłam w dużym stopniu zbędne zakupy, jednak czasem miewam okresy, w których kupie to i owo, choć wcale nie jest to mi w danym momencie niezbędne. Myślę, że jest to bardzo kobiece zachowanie i mimo dużej zmiany w podejściu do zakupów kosmetycznych, co jakiś czas ulegam jakiejś swojej zachciance :-)

Z tego właśnie powodu, kiedy natknęłam się na informację o wyzwaniu Naomi, postanowiłam do niego dołączyć. Link do wyzwania poniżej, może ktoś jeszcze się dołączy :-)

Podejmij wyzwanie. Przez 40 dni nie kupuję kosmetyków!

sobota, 22 lutego 2014

Polski obiad + kilka słów na temat sosów, kaszy i kiszonek :-)


Dzisiaj propozycja na polski obiad. Forma dość tradycyjna i wieprzowa, co nie wszystkim może odpowiadać, jednak ja czasem mam dosyć jedzenia kurczaka w nadmiarze i sięgam po wieprzowinę. Zasadniczo, jadam wieprzowinę raz, może dwa razy w tygodniu, a czasem w ogóle. Mimo, iż nie jest tak chuda i jest jej wielu przeciwników, uważam, że w rozsądnych ilościach z różnych części wieprza korzystać można i ja będę to robić.

Poniżej, dość klasyczny karczek w sosie (grzybowym), z kaszą gryczaną i surówką z kiszonej kapusty. Wszystko przygotowane w dość tradycyjny sposób, choć uważam, że istotny jest fakt, że sos jest zrobiony bez grama mąki i śmietany, ani też nie ma żadnej zasmażki. Poza tym, zwróciłabym uwagę na kwestie kaszy, gdyż wielu z nas popełnia istotne błędy w jej przygotowaniu.

niedziela, 9 lutego 2014

Porównanie podkładów mineralnych - Everyday Minerals, Annabelle Minerals i Lily Lolo

Witajcie:-)

Wielokrotnie już wspominałam, że dla mojej problematycznej cery, duże znaczenie ma to, czego używam do makijażu twarzy. Trzeba podkreślić, że to właśnie bardzo często w podkładach i pudrach, są substancje, które zapychają nasze pory, nie pozwalają skórze oddychać. W rzeczywistości, zamiast poprawiać wygląd cery (przynajmniej w ciągu dnia), robią to tylko pozornie, a tak naprawdę,  pogarszają jej stan. Zaznaczę też, że niektóre róże w kamieniu, rozświetlacze, czy bronzery także potrafią płatać figle. Nie raz zdarzało się, że po użyciu takiego kosmetyku, dokładnie w miejscu użycia pojawiały się podrażnienia, krostki, czy zaskórniki. Dziwne, ale prawdziwe. Dodatkowe "upiększacze" stosuję okazjonalnie (może prócz różu), a podkład jest na mojej twarzy prawie codziennie, dlatego jest tak ważny. Nie wiem, dlaczego minerały odkryłam to dopiero po wielu latach zmagań z trądzikiem, ale ważne, że odkryłam. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale . . . i całkowicie się w tym przypadku zgadzam:-)

wtorek, 7 stycznia 2014

Sałatka z kurczakiem i serem pleśniowym

Dziś kolejna sałatka do pracy. Przynajmniej w moim przypadku. Dość prosta, z niewielką ilością składników, za to pyszna, zdrowa i pożywna :-)


SKŁADNIKI:
  • Pierś z kurczaka (ok 250 g) + przyprawa Tandoori masala
  • Lazur, ser pleśniowy żółty (ok. 70 g)
  • 1/2 większego awokado
  • 1/2 papryki czerwonej
  • 3 łodygi selera naciowego
  • 1/2 mini sałaty rzymskiej
  • 2 łyżki nasion słonecznika
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

poniedziałek, 6 stycznia 2014

Czarne mydło / Savon Noir - cudne, choć nie zawsze takie samo...

 
Czarne mydło pierwszy raz kupiłam chyba w połowie zeszłego roku, tzn. jeszcze wcześniejszego czyli 2012 :-) Natknęłam się na informacje o nim na jakiejś stronie, a później na jednym z kanałów na You Tube, gdzie dziewczyna interesująca się arabskimi metodami pielęgnacji, chętnie o tym opowiadała. Niestety, nie pamiętam, jak nazywał się ten kanał, a wyszukiwarka go nie pokazuje po hasłach, których używam. Być może, kanał ten już nie istnieje.

Po wielu, swego  rodzaju, "castingach" w zdrowych sklepach i na Allegro, wybrałam mydełko firmy Najel - SAVON NOIR D'ALEP. Nie było ono najtańsze z tych, które znalazłam, ale miało rozsądną cenę i wydawało się porządne. Sprzedawca na Allegro też miał dobre opinie, więc sie skusiłam.

niedziela, 13 października 2013

Targi Żywności Ekologicznej i Tradycyjnej & Targi Ekologicznego Stylu Życia

Miał być post o treningu siłowym, jednak nie mogłaby na świeżo nie napisać troszkę o moich zdobyczach z weekendowych targów. Nie jest tego specjalnie dużo, wiele różnych rzeczy mnie zaciekawiło, jednak ani mój czas, ani portfel nie są nieograniczone, dlatego dziubnęłam po trochu ze wszystkiego przez te kilka godzin obecności tam. 

niedziela, 25 sierpnia 2013

Makijaż problematycznej cery

Makijaż przy problemach z cerą, szczególnie wszelkich trądzikowych zmianach, to sporna sprawa. Dobrze wiemy, że im więcej kosmetyków nakładamy na twarz, tym trudniej jest utrzymać cerę w ryzach. Niektórzy radzą, żeby podkładu, czy pudru nie używać w ogóle, jednak dla każdej dziewczyny, która chce się czuć komfortowo w otoczeniu jest to praktycznie niemożliwe. Oczywiście, można się uprzeć i świecić wokoło wszystkimi swoimi niedoskonałościami, jednak nie sadzę, by osoba borykająca się z problematyczną cerą, czy otoczenie było do końca zadowolone z takiego podejścia. Poza tym, uważam, że wcale nie ma potrzeby rezygnowania zupełnie ze wszystkiego, należy jednak dokonywać selekcji z dużą ostrożnością.

piątek, 23 sierpnia 2013

Ostatnie zdobycze książkowe - trening + odżywianie

Dziś o kilku letnich zdobyczach książkowych - oczywiście związanych ze zdrowym stylem życia. Jak to na moim blogu bywa, tematyka dietetyczno - treningowa. Myślę, że pozycje dotyczące finansów, które zakupuje, nie zainteresowałyby zbyt wiele osób czytających mojego bloga :-D Pierwszą z książek poniżej zakupiłam już chwile temu (wrzuciłam info nawet na FB), a trzy pozostałe przywiozłam z mojego mini urlopu w trakcie niedawnego długiego weekendu. Uważam, że wszystkie są godne polecenia, choć każda jest inna :-)

środa, 10 lipca 2013

Sałatka z kurczakiem i liśćmi selera naciowego;)

Dziś znów jedzeniowo i szybka sałatka do pracy. Przygotowałam całkiem ciekawą mieszankę do pracy i postanowiłam się nią podzielić. Co prawda, nie każdy lubi seler naciowy, jednakże użyłam tylko liści, które tak intensywne w smaku, jak te grube łodygi nie są. Zreszta, tyle teraz sałat, zielonych mieszanek, że można wybrać coś innego i będzie także na pewno smaczne:-) W każdym razie, obecnie dostępna jest chyba młoda wersja selera naciowego(mam nadzieję, że nie chińska), gdyż ma ciemniejszy kolor, cieńsze łodygi i dużo więcej liści.

A zatem, poniżej moje dzisiejsze II i III śniadanie do pracy. Do tego było jeszcze pieczywo oraz porcja bobu i malin:-) Niezła mieszanka, jak sobie teraz pomyślę...;P

niedziela, 7 lipca 2013

Grillowy niezbędnik

Sezon grillowy w pełni, dlatego pomyślałam, że napisze o tym, co ostatnio zabieram na grilla - oprócz mięsa oczywiście :) Towarzysza mi bowiem zawsze: sałatka z warzyw sezonowych,  cukinia w przyprawach (do zgrillowania) oraz ulubiony, własnoręcznie zrobiony sos czosnkowy. Sos, pasuje mi praktycznie do wszystkiego. Jedyną jego wadą jest zawartość czosnku, który nie każdy lubi i do tego wiadomo, jakie są później doznania zapachowe osób wokół nas. Najlepiej zatem, by wszyscy jedli wspólnie owy sos, tym bardziej, że jest naturalny, a czosnek znany jest ze swych zdrowotnych właściwości.

Poniżej, krótko przedstawię, jak przygotowuje owe dobrodziejstwa, gdyż myślę, że w tym pięknym letnim czasie, pomysły będzie można wykorzystać.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Podstawowa pielęgnacja twarzy - ratunek dla potrzebującej skóry:-)

Przez ostatnie 2 miesiące testowałam pielęgnację w dużej części własnej produkcji, dlatego pomyślałam, że warto nieco o tym opowiedzieć. Jak już wspominałam, mam cerę mieszaną, nieco problemową, kapryśną. jest to cera po przejściach, której czasem się przypomni, jak to być nastolatką, skłonna do zapychania i z pewną ilością śladów po tym, co ją męczyło kiedyś. Dodatkowo, jak większość kobiet po 30, mam już troszkę drobnych zmarszczek mimicznych w okolicach oczu, a skóra na pewno nie jest tak jędrna, jak u 16-latki...to są fakty i niestety każdego to czeka. To, że nie czuję się na tyle lat (i podobno nie wyglądam:-)), nie oznacza, że moja skóra tego nie czuje:-P
Czym się smarowałam-specyfiki i składniki

W każdym razie, uważam, że ta moja własna pielęgnacja mojej skórze służy, dlatego jeśli coś się może komuś przydać, chętnie podzielę się doświadczeniami. Po dwóch miesiącach takiej pielęgnacji, mimo iż zima nie odpuszcza, temperatura na zewnątrz była bezlitosna, a kaloryfery w mieszkaniu jeszcze bardziej, moja skóra jest w całkiem niezłej kondycji i widzę dużą poprawę mojej cery. Ostatnio zauważyłam, że skóra się lekko zaczęła przesuszać, dlatego właśnie lekko modyfikuję kilka elementów. Jednak schemat podany poniżej na cerę wpłynął korzystnie poprzez likwidację zmian trądzikowych (rzadko coś się pojawia), wygładzenie cery, ujędrnienie, rozjaśnienie, wyrównanie kolorytu. Uważam, że to dużo, biorąc pod uwagę, że nie stosowałam żadnych poważniejszych zabiegów w postaci peelingów kwasami o wysokich stężeniach, czy też smarowanie się retinoidami.

sobota, 30 marca 2013

Kiełkowo-ziołowo...wiosenne zakupy ;)

Kiełki fasoli mung
Nie wiem, czy to do końca świąteczny temat, ale na pewno zielony i zdrowy :-) Od 1,5 roku prowadzę na swoim kuchennym oknie regularna uprawę kiełków i skoro skończyły mi się zapasy takowych, a wciąż mi nie po drodze do mojego ulubionego zdrowego sklepu, postanowiłam zakupić zestaw kiełków (i nie tylko) przez internet. Przy okazji, uznałam, że warto spróbować kilku zupełnie nowych smaków. W moim sklepie, niestety nie zawsze jest duży wybór. I choć chwalę sobie te kiełki pod względem jakości (Diet-food), to jednak zawsze mnie denerwuje ten ograniczony wybór i muszę poprzestać na kiełkach rzodkiewki, fasoli mung, rzeżuchy i może sporadycznie słonecznika. Raz kupiłam lucernę, ale nie powaliła  mnie smakiem, więc myślę, że szybko tego nie powtórzę. Wciąż mnie zastanawia, jak przez ostatnie lata mogłam żyć w niewiedzy o istnieniu kiełkownicy. Cieszę się zatem, że poznałyśmy się bliżej i, że mogę ja jeszcze przedstawić innym, nieświadomym istotom :-)

wtorek, 12 marca 2013

Jarmark w centrum miasta - produkty naturalne:-)

Mieszka człowiek w środku większego miasta i tak naprawdę, ciężko mieć tu zawsze pod ręka naturalne produkty:-( Oczywiście, robię na tyle zdrowe zakupy, na ile pozwala mi dostępność produktów, jednak czasem lubię zakupić coś ciekawego, z gatunku wyrobów regionalnych. Może nie wszystkie te produkty można nazwać typowo dietetycznymi w  nowoczesnym slangu, jednak nie znaczy to, że są niezdrowe. Idealnym miejscem do takich zakupów jest np. Jarmark Tradycyjny/Staropolski w centrum handlowym - w Łodzi widuję w M1 i w Porcie, a okazjonalnie Jarmark Wojewódzki (Piotrkowska), Święto Łodzi(a może dni Łodzi?! - Piotrkowska). Kilkakrotnie uczestniczyłam też w regionalnych imprezach w Manufakturze(plenerowo-na rynku), ale z jaką okazją były powiązane, ciężko mi teraz powiedzieć. W każdym razie, najczęściej pojawiam się w M1(mam najbliżej) i tam owe regionalnie wydarzenia odbywają się dwa razy w miesiącu, jednak kiedy tylko trafiam na taka okazję, staram się z niej skorzystać:-)

Nie jestem przekupiona przez właścicieli M1
- po prostu uważam, że warto się wybrać:-)
Jarmark przeznaczony jest z założenia dla wielbicieli tradycyjnych smaków polskiej kuchni. Swoje stoiska, mają tam rodzinne firmy, które pokoleń trudnią się wyrobem produktów spożywczych dbając o zachowanie najlepszych polskich tradycji kulinarnych. Znaleźć zatem możemy całą gamę wędlin, kiełbas, kabanosów, kaszanek, czy pasztetów. Oczywiście nie brakuje także ryb (głównie wędzone), tradycyjnie wypiekanych chlebków, makaronów, wiejskich jaj, czy masła. Dostępna jest cała gama serów (nie kupimy ich w zwykłym sklepie), miody  i produkty pszczelarskie, a także słodkości - sękacze, inne ciasta i ciasteczka. Dodatkowo możemy spotkać też warzywa i owoce  z ekologicznych upraw, czy kiszonki, a także suszone owoce(bez konserwantów) i rośliny strączkowe. Uzupełnieniem są oczywiście  naturalne soki, nalewki, piwa czy kwas chlebowy. Kupić tutaj możemy także słoiki z przetworami owocowymi i warzywnymi, chrzany, ćwikły i naturalne przyprawy. Pewnie coś pominęłam, ale najlepiej przyjść, nasycić się widokiem i zapachem tych pyszności i kupić choć trochę owego regionalnego dobrodziejstwa:-)

środa, 16 stycznia 2013

Domowe pieczone mięsko:-)

Jak obiecałam, tak pojawiam się z notką o pieczonym mięsku. Nie liczcie na nic super wyszukanego, jednak może nie każdy sobie zdaje sprawę, że możemy takie cudo łatwo zrobić w domu, dlatego może uda mi się jakąś duszyczkę uświadomić.Pieczenie owego mięska odbywa się zwykle wraz z pieczeniem chleba ze względów czysto ekonomicznych, zarówno w kwestii czasu, jak i pieniędzy związanych z nagrzewaniem piekarnika(ja mam dość stary piekarnik gazowy). Być może, kiedy wreszcie zakupię mieszkanie, co ma się stać w stosunkowo niedługim czasie, będę korzystać z innych, mam nadzieję nowocześniejszych, sprzętów. Teraz jednak korzystam z tego, co mam w moim wynajętym gniazdku i jakoś bardzo nie narzekam…:-P
 
Najczęściej piekę karczek wieprzowy, bo chyba najbardziej mi smakuje,ale oprócz tego pojawia się schab, szynka, sporadycznie łopatka. Zdarza mi się także piec pieczenie z mięsa mielonego: mięsne, mięsno-warzywne, mięsno-strączkowe i takie tam… Najlepiej, gdy mięso zmielą nam w sklepie, żebyśmy wiedzieli, co siedzi w środku. Czasem widuję mięso w marketach i sama nie wiem, do czego to podobne… na pewno nie do mięsa :-P Korzystam także nierzadko z mięsa mielonego z drobiu. Jednak nie o tym miało być-dziś pieczony kawał mięsa i już!

poniedziałek, 14 stycznia 2013

Prosty chlebek własnej roboty:-)

W związku przypadającym na dziś, cyklicznym dniem pieczenia, postanowiłam zrelacjonować przygotowanie stałych bywalców moje kuchni...i jadłospisu oczywiście:-)     Jest to własnoręcznie pieczony chleb wieloziarnisty i pieczone mięso-alternatywa dla naszpikowanej chemią i wodą wędliny. Przygotowanie tego w domu wcale nie jest trudne i bardzo pracochłonne, a smak i walory zdrowotne są oczywiście nieocenione.Dziś zacznę od chleba, o mięsie w najbliższym czasie:-)

MÓJ CHLEBEK:

Przepis na chleb znalazłam na forum sfd.pl, które gorąco polecam. kobietom szczególnie polecam zakładkę "Ladies", chociaż ten przepis jest chyba w jakiejś innej części. Myślę, że w dużej mierze, to właśnie treści odnalezione na tym forum, wpłynęły na świadomość mojego odżywiania. Wyrzuciłam bardzo wiele śmieci ze swojej diety i odkryłam, że można odżywiać się zdrowo i kolorowo-ale bez głodówkowo (aż nie czuje, jak rymuję...;P). W każdym razie, chlebek przygotowuje się szybko i łatwo, przepis lekko zmodyfikowałam, do rozmiarów swojej foremki, tamten był na 0,5 kg mąki.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...