Nie zdawałam sobie sprawy, że przed świętami będzie tak ciężko o normalny tryb treningów. Niestety, siłowe były proste i powtarzające się i niestety obecny tydzień lepszy nie jest. Miałam pomyśleć właśnie nad urozmaiceniem treningów siłowych, a tymczasem, brak było czasu na wymyślanie i składanie czegoś nowego. Wiadomo - święta, ja w gościach, goście u mnie etc....Miałam tez w planach 3 treningi z Zuzką, znów były tylko 2, co oznacza, że do wypełnienia planu już niedużo, ale i dni też mało. W tym tygodniu na razie jeden, czyli do 31 zostały jeszcze 3. Szczerze mówiąc, byłam pewna, że zrobię tych zestawów dużo więcej niż 10, jednak tak się poskładało, że nie wyszło. Zobaczymy, jaki będzie bilans:-)
A zatem, szybko do rzeczy. W końcu nadszedł już prawie koniec kolejnego tygodnia :-) ROZKŁAD TYGODNIOWY (mógłby być lepszy):
PONIEDZIAŁEK
Skakanka - 500 podskoków
ZWOW #66
WTOREK
Skakanka - 500 podskoków
+ 8 min ABS
ŚRODA
Skakanka - 500 podskoków
CZWARTEK
Skakanka - 500 podskoków
PIĄTEK
Skakanka - 500 podskoków
SOBOTA
Skakanka - 500 podskoków
NIEDZIELA
Skakanka - 500 podskoków
ZWOW #47
Szału niestety nie ma, ten tydzień też lepszy nie jest, ale spróbuje jeszcze trochę podgonić w ostatnie 3 dni:-)
Jestem pod wrażeniem! Myślałam, że to ja ruszyłam jak z bicza strzelił, ćwicząc codziennie z płytki po piętnaście minut na każdą partię ciała, zawstydziłaś mnie :)
Zanim zaszły pewne zmiany w mim życiu, zanim się przeprowadziłam, byłam w osiedlowym klubie fitness prawie codziennie - takie małe uzależnienie. Próbuję teraz nadrobić to w domu, zobaczymy, jak wyjdzie.Widzę, że jest coraz lepiej :-) Choć ciągle też szukam jakiegoś klubu w okolicy(z zajęciami, które lubię), żeby choć 2 razy w tygodniu tam zawitać :-)
Nie ma to jak zajęcia, jak mieszkałam w mieście to chadzałam czasem z mamą. Nic bardziej nie motywuje, nie ma wymówek, że za godzinę zacznę... Teraz mam wszędzie daleko :(
Za dużo rzecz do ogarnięcia jest po pracy (w której i tak często długo siedzę), żeby tracić czas na dojazdy. Liczę, że w okolicy wreszcie znajdę ciekawego. Jeśli np. tylko jedne zajęcia mnie interesują w danym klubie, to raczej mało opłacalne np. pod katem karnetu :-( Dlatego wciąż szukam...
Jestem pod wrażeniem! Myślałam, że to ja ruszyłam jak z bicza strzelił, ćwicząc codziennie z płytki po piętnaście minut na każdą partię ciała, zawstydziłaś mnie :)
OdpowiedzUsuńZanim zaszły pewne zmiany w mim życiu, zanim się przeprowadziłam, byłam w osiedlowym klubie fitness prawie codziennie - takie małe uzależnienie. Próbuję teraz nadrobić to w domu, zobaczymy, jak wyjdzie.Widzę, że jest coraz lepiej :-) Choć ciągle też szukam jakiegoś klubu w okolicy(z zajęciami, które lubię), żeby choć 2 razy w tygodniu tam zawitać :-)
UsuńNie ma to jak zajęcia, jak mieszkałam w mieście to chadzałam czasem z mamą. Nic bardziej nie motywuje, nie ma wymówek, że za godzinę zacznę... Teraz mam wszędzie daleko :(
UsuńZa dużo rzecz do ogarnięcia jest po pracy (w której i tak często długo siedzę), żeby tracić czas na dojazdy. Liczę, że w okolicy wreszcie znajdę ciekawego. Jeśli np. tylko jedne zajęcia mnie interesują w danym klubie, to raczej mało opłacalne np. pod katem karnetu :-( Dlatego wciąż szukam...
Usuń