sobota, 7 grudnia 2013

Lekko spóźnione podsumowanie 2 tygodni z burpees :-)

Czas mija szybko, ja zbieram się od niedzieli do napisania posta i coś ciężko szło. Dziś oczywiście, zanim ogarnęłam się po kolejnym "ciekawym" tygodniu w pracy, nadszedł późny wieczór...No cóż, jak to mówią, lepiej późno niż wcale. No i jestem :-)

changegym.pl
Przez poprzednie 2 tygodnie, codziennie robiłam burpees, zwiekszając jego ilość z każdym kolejnym dniem. Moje jesiennie pierwsze wyzwanie opisane jest w TYM POŚCIE. Plan był bardzo prosty, dlatego myślę, że do zrealizowania dla każdego :-) Dla przypomnienia, poniżej tabelka ze zrealizowanym planem. Jak widać, codziennie dochodziło 5 dodatkowych powtórzeń, co na koniec dało nam aż 70 burpees.

 

W powyższym zestawieniu, zauważyć także można, że jeden dzień ewidentnie wypadł z mojego planu. Poza tym, jednego dnia robiłam też burpees bardzo późno i powtórzenia wykonałam bez pompki. Zatem idealnie nie było, ale przecież ważne, że walczyłam. Nie zawsze bowiem mamy wpływ na czynniki zewnętrzne. Oczywiście, wyzwania mają to do siebie, że naprawdę fajne mobilizują, jednak tak, jak ze wszystkim w życiu, nie należy popadać w skrajności. Jeżeli występuje sytuacja gdy treningu (wyzwania) nie możemy zrobić, to nie wypominajmy sobie tego do końca życia (!). Oczywiście, to są wyjątkowe sytuacje. Gdy odpuszczamy za często, zwykle okazuje się, że się po prostu rozleniwiamy...Tę samą zasadę stosuje do mojej diety, a może lepiej powiedzieć - do stylu odżywiania. Wszystkie skrajności sprawiają, że przychodzi moment, że mamy wszystkiego dość i robimy wtedy bardzo głupie rzeczy. Natomiast racjonalne podejście do tematu, sporadyczne grzeszki, pomagają nam trwać w dobrych nawykach żywieniowych permanentnie :-) 

Wracając do burpees, to działa ono na mnie rewelacyjnie. Momentalne zmęczenie, przyspieszone bicie serca, rumieńce na twarzy...o tak :-) Musze przyznać, że przy większych  ilościach iż 20, musiałam robić krótkie przerwy. Wykonywałam zwyczajnie zestaw partiami, oczywiście następującymi po sobie.Ważne jednak, co za tym wszystkim idzie. Naprawde to ćwiczenie zwiększa wydolność i sprawia, że całe nasze ciało jest w ruchu. Całe nasze ciało czerpie korzyści. Poprzednie wpisy dotyczące burpees są z lutego i mozna je przglądać TUTUTAJ. W postach opisywałam, co to jest burpees i dlaczego warto je wykonywać. W sumie, nie będę już przepisywała tego po raz olejny, bo nie ma to sensu.

Dzięki minionemu wyzwaniu burpees odkryłam, że za dobrze nie jest i muszę troszkę nadgonić  formą. Na pewno jest już ciut lepiej, ale dla mnie to mało. Ciało szybko traci na jędrności - szczególnie gruszki w dolnych partiach i ja niestety nieco to odczuwam. Oczwiście, pozornie nie widać specjalnej różnicy, jednak co tu duzo mówić. U skinny fat też wydaje się wszystko fajnie, choć pozory potrafią mylić. Nie sądzę, bym utraciła tyle tkanki mięśniowej, jednak na pewnoe nieco ubyło i przybyło także nieco tłuszczu. Dla przypomnienia, jak dużą objętość ma tłuszcz w stosunku do mięśni, poniżej zamieszczam zdjęcie.. No nic,mam ambitny plan na grudzień i potem na pewno będą podobne kolejne miesiące, więc na pewno biore się za siebie i żadna praca, cz inne takie, nie przeszkodzą mi w odzyskaniu lepszej formy ale i lepszego samopoczucia. W zasadzie to jest najfajniejsze. O moim plnie napiszę w jednym z najbliższych postów.

kulturystyka.
Uświadomiłam bowiem sobie, że jednak codzienny wysiłek jest niezbedny, do tego, żeby czuć się lepiej. Dzieki wysiłkowi fizycznemu, inaczej patrzymy na świat, mamy dużo lepsze podejście do wszystkich spraw, bowiem nastrój jest lepszy i życie po prostu wydaje się łatwiejsze. Przynajmniej u mnie tak jest. Myśle, że w większości przypadków jest podobnie. To te sławne endorfiny, które tak podkresla Ewa Chodakowska…i oczywiście a racje :-)

Czasu mało, pracy dużo i ciągle cos w domu, więc na 2h dziennie i to gdzieś w klubie, chyba szybko sobie nie pozwolę. Radze sobie zatem, jak mogę i już po 3 tygodniach w zasadzie codziennego  ruchu, zaczęłam odczuwać różnicę. Ten tydzień w ogóle był bardziej przełomowy, lepszy niż wiele poprzednich,  do końca nie wiem dlaczego, ale dobrze mi z tym :-D

I na koniec coś na przyszłość...przynajmniej dla mnie:



Gorąco zachęcam do wplatania burpees w treningi :-D
W końcu trzeba być twardym, a nie "miętkim" ;-P

Do miłego :-)
Mysza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...