poniedziałek, 6 stycznia 2014

Czarne mydło / Savon Noir - cudne, choć nie zawsze takie samo...

 
Czarne mydło pierwszy raz kupiłam chyba w połowie zeszłego roku, tzn. jeszcze wcześniejszego czyli 2012 :-) Natknęłam się na informacje o nim na jakiejś stronie, a później na jednym z kanałów na You Tube, gdzie dziewczyna interesująca się arabskimi metodami pielęgnacji, chętnie o tym opowiadała. Niestety, nie pamiętam, jak nazywał się ten kanał, a wyszukiwarka go nie pokazuje po hasłach, których używam. Być może, kanał ten już nie istnieje.

Po wielu, swego  rodzaju, "castingach" w zdrowych sklepach i na Allegro, wybrałam mydełko firmy Najel - SAVON NOIR D'ALEP. Nie było ono najtańsze z tych, które znalazłam, ale miało rozsądną cenę i wydawało się porządne. Sprzedawca na Allegro też miał dobre opinie, więc sie skusiłam.

To była dla mnie zupełna nowość, jednak od pierwszego użycia byłam zachwycona. Skóra po użyciu była świetnie oczyszczona, zmiękczona, gładka i aż piszczała - dosłownie. Używałam, i używam nadal,  mydła w 2 wariantach:
  • jako peeling - czyli nakładam i masuję twarz kilka minut, po czym obficie spłukuję
  • jako maskę - nakładam na jakieś 15-20 min. i dopiero spłukuję
Niewielką ilością, można także myć codziennie twarz (najlepiej wieczorem), w celu jej dobrego oczyszczenia z resztek produktów kosmetycznych. Drugi wariant stosuje jako nieco mocniejsze złuszczanie, choć ostatnio zdarza się to rzadziej. W zupełności wystarcza mi wariant 1. Tym bardziej, że głębiej złuszczam się innymi sposobami , a tego cudeńka używam do wygładzenia i usunięcia suchych skórek. Co prawda, od niedawna, dysponuje także żelem rozpuszczającym naskórek (łup z targów kosmetycznych), który też jest niezły, ale o nim napiszę po dłuższym stosowaniu.W każdym razie, jest to produkt naprawdę wart spróbowania i choć może nieco wysuszyć skórę po zastosowaniu(w końcu to mydło), to wygładzenie jest naprawdę tego warte.

Generalnie, czarne mydło można spokojnie stosować do całego ciała, ja jakoś jednak używam go głównie do twarzy. Zakupiłam niedawno rękawicę Kessa, wykonaną z ziarnistej tkaniny, która służy do oczyszczania z martwego naskórka. Stosuje się ją razem z tym mydłem do ciała, więc jest szansa, że to zastosowanie zostanie także wcielone w życie. Wiąże się to także ściśle z używaniem depilatora od kilku miesięcy i unikaniem wrastania włosków.

Savon Noir, czyli nasze czarne mydło ma postać pasty w kolorze ciemnego brązu. Ma specyficzny zapach, to fakt. Jednak nie jest on taki straszny, choć fiołków na pewno nie przypomina. Jest to naturalne mydło ze zmiażdżonych czarnych oliwek, wymieszanych z oliwą, bogate w witaminę E. Jego stosowanie ściśle wiąże się z rytuałem Hammam. Publiczna łaźnia, czyli właśnie Hammam zapewnia marokańczykom nie tylko dogłębne oczyszczenie ciała, ale i mile spędzony czas na spotkaniach towarzyskich. Rytuał ten ma zapewnić nie tylko odnowę ciała, ale i ducha i pomimo tego, że jest bardzo stary, do tej pory z łatwością można zlokalizować ekskluzywny Hammam oferujący ten zabieg.

Rytuał Hammam, kojarzy się głównie z działaniem kojącym ciało i duszę, oczyszczeniem ciała z toksyn, redukcją zmarszczek, usunięciem cellulitu i odżywieniem skóry. Oczyszczanie czarnym mydłem, to tylko jego część, bowiem cały rytuał składa się z 4  etapów:
  1. Nawilżenie ciała - w saunie parowej, ciepła para zwilża nasze ciało, otwiera pory i zmiękcza skórę.
  2. Dokładne oczyszczenie ciała - dogłębny peeling ciała przy użyciu Savon Noir i rękawicy Kessa.
  3. Oczyszczanie glinką Rhassoul - na ciało nakłada się cienką warstwę glinki wulkanicznej, w celu ujędrnienia i zapobiegania wysuszeniu
  4. Rytuał namaszczania - polega na nawilżeniu oczyszczonej skóry, która teraz będzie lepiej wchłaniać cenne składniki. Najlepszy do tego celu jest olej arganowy zwany "płynnym złotem"(który ja osobiście uwielbiam).
skarbymaroka.pl
Jak widać, cały rytuał jest bardzo ciekawy i w jakiejś formie do wykorzystania w naszych warunkach. Przynajmniej jego część. Jeśli chodzi o czarne mydło i nawilżanie/odżywianie olejkiem arganowym, to po trzykroć jestem na TAK i polecam z czystym sumieniem!

Chciałabym jednak zwrócić uwagę na pewną sprawę. Kupując czarne mydło latem 2013, natknęłam się na dziwny jego egzemplarz  i raczej już takiego nie kupię. Było dużo jaśniejsze od poprzednika, miało rzadką konsystencję, która po czasie się jeszcze rozrzedziła. Poza tym, mydło jeszcze gorzej pachnie, mocno szczypie (a ja głównie używam go do twarzy) i dużo bardziej wysusza niż to poprzednie. Moje "felerne" mydło przedstawiam poniżej - po prawej (w zestawieniu z moim Najel)


konsystencja różni się znacząco, ten po prawej, to prawie woda :-(
Po pewnym czasie, po zakupie tego pechowego mydła, obejrzałam  filmik o tej tematyce na YT, gdzie wskazuje się na różne rodzaje mydła. Mam podejrzenie, że to moje tandetne mydło, może być przeznaczone do mycia podłogi, czy coś w tym stylu...:-( Podobno są ich różne przeznaczenia(przynajmniej we Francji), więc sądząc po tym, jak działało i co się z tym stało, stawiam na produkt do sprzątania i to na pewno nie ciała :-P


I to taki skrót z informacji na temat czarnego mydła. Ja je z całego serca polecam i uważam za swoje odkrycie roku 2012, ale jakże cenne, skoro nie wymieniłam go na nic innego.Mydło jest bardzo wydajne, gdyż na jedno użycie stosuje się go bardzo małą ilość. Szczególnie polecałabym do cery zanieczyszczonej, problematycznej. Po pierwsze, ze względu na świetne właściwości oczyszczające, a  po 2 na brak mechanicznych podrażnień i możliwości rozniesienia bakterii, jak przy peelingu mechanicznym. Muszę też zaznaczyć, że każdy, kto otrzymał ode mnie próbkę, był zadowolony. Jeśli chodzi o peelingowanie ciała i wpływ na skórkę pomarańczową, to może wypowiem się w przyszłości, gdy zacznę bardziej systematycznie korzystać z mydła i Kessy na większe partie ciała.

Miłego stosowania, jeśli ktoś z Was się skusi :-)
Mysza

3 komentarze:

  1. Szkoda, że drugi zakup był nieudany. Mam zamiar kupić w najbliższym czasie sobie czarne mydełko, więc notka bardzo mi się przydała. A co do rytuału Hammam, też ostatnio o nim pisałam i jestem nim zafascynowana! Gdy uda mi się jeszcze kiedyś odwiedzić Turcję, to będzie pierwsze, co odwiedzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mydło na zdjęciu z Najel, to już nadrobiony zakup i korzystam z niego obecnie chętnie. Z tamtym nie wiem, co zrobię. Czy spróbować zużyć do ciała, czy w ogóle wyrzucić..., choć rzadko to robię.Cieszę się, że się przydało :-)

      Usuń
  2. o kurcze, nie wiedziałam, że czarne mydło ma takie przeznaczenie! ostatnio interesuje się savon noir, ale tego jeszcze nie wiedziałam. Bardzo przydatne informacje!
    obserwuję z wielką chęcią :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...