wtorek, 14 stycznia 2014

Sałatka z wędzonym kurczakiem :-)

Jeśli chodzi o sałatki, to wenie twórczej u mnie chyba nie ma końca...:-) Skoro biorę do pracy "sałatkę" prawie codziennie, to znajduje to wyraz na blogu. Czasem zabieram do pracy po prostu jakieś białko + warzywa luzem (np. pierś z kurczaka / jaja / ryba + papryka  / pomidor / seler naciowy / ogórek), a czasem jest to typowa sałatka - zwykle z tego, co mam pod ręką. O tym, co najczęściej biorę do pracy pisałam kiedyś TUTAJ i trochę TUTAJ. Było to jakiś czas temu, większość jest jednak wciąż aktualna.
 .
A oto sałatka z wędzonym kurczakiem, którą dziś zabrałam ze sobą do pracy:



SKŁADNIKI:
  • 1 wędzone udko kurczaka
  • 1/2 papryki czerwonej
  • 1/2 awokado
  • 2 większe pomidory suszone (z oleju)
  • Seler naciowy - 3 cienkie łodyżki z liśćmi
  • Kapusta pekińska - bardziej zielone części
  • Oliwa z oliwek - co najmniej 1 łyżka
  • Nasiona słonecznika-według uznania
  • Pieprz kolorowy (z młynka) - odrobina
  • Pietruszka suszona -odrobina

Składniki kroję na dowolne cząski, mieszam...lekko posypuje przyprawami i śniadanko do pracy gotowe!. Nie jestem zwolenniczką mocnego przyprawiania sałatek. Tak napawdę, to najczęściej nie przyprawiam ich w ogóle - wolę, żeby to rózne smaki z produktów, których używałam, przenikały się wzajemnie. Bardziej chodzi mi o to, by użyć różnorodnych składników i co ciekawe - bardzo często uwzględniam zestawienie kolorystyczne. Musi być kolorowo i pożywnie :-)

Obecnie, dużo mniej używam warzyw z puszki, staram się wybierać jak najbardziej naturalne produkty. Moja świadomość wzrasta z dnia na dzień - szczególnie po przeczytaniu książki "Zamień chemię na jedzenie" i obecnie coraz ważniejsze staje się nie tylko, co jem, ale skąd dany produkt pochodzi, gdzie i w jaki sposób został wyprodukowany, czyli tak naprawdę - co się w nim zawiera. Byle jak najmniej zbędnej chemii, która wcale nie pomaga, a jedynie może zrujnować nasze zdrowie. Kwestie chemii w jedzeniu, na pewno będę poruszała częściej, choć przyznam, że wciąż jest to temat do zgłębienia. Ogólne informacje posiadam już od dawna, ale z wielu spraw, nie zdawałam sobie do tej pory sprawy, dlatego próbuje od początku roku wprowadzić w tej kwestii trochę zmian:-) Polecam te książkę szczególnie wszystkim rodzicom, dbającym o zdrowie swoje i swojej rodziny (szczególnie swoich pociech) i oczywiście każdemu, kto chce wyeliminować kolejne szkodliwe czynniki ze swojego użycia. Uważam, że naprawdę warto :-)


A tymczasem życzę Smacznego!
Mysza

1 komentarz:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...