niedziela, 9 lutego 2014

Porównanie podkładów mineralnych - Everyday Minerals, Annabelle Minerals i Lily Lolo

Witajcie:-)

Wielokrotnie już wspominałam, że dla mojej problematycznej cery, duże znaczenie ma to, czego używam do makijażu twarzy. Trzeba podkreślić, że to właśnie bardzo często w podkładach i pudrach, są substancje, które zapychają nasze pory, nie pozwalają skórze oddychać. W rzeczywistości, zamiast poprawiać wygląd cery (przynajmniej w ciągu dnia), robią to tylko pozornie, a tak naprawdę,  pogarszają jej stan. Zaznaczę też, że niektóre róże w kamieniu, rozświetlacze, czy bronzery także potrafią płatać figle. Nie raz zdarzało się, że po użyciu takiego kosmetyku, dokładnie w miejscu użycia pojawiały się podrażnienia, krostki, czy zaskórniki. Dziwne, ale prawdziwe. Dodatkowe "upiększacze" stosuję okazjonalnie (może prócz różu), a podkład jest na mojej twarzy prawie codziennie, dlatego jest tak ważny. Nie wiem, dlaczego minerały odkryłam to dopiero po wielu latach zmagań z trądzikiem, ale ważne, że odkryłam. Jak to mówią, lepiej późno niż wcale . . . i całkowicie się w tym przypadku zgadzam:-)

Wiem, że wiele osób mających trądzikową cerę, szuka dla siebie alternatywy dla klasycznego makijażu, dlatego postanowiłam napisać ten post. Zasadniczo o makijażu problematycznej cery pisałam już w  TYM POŚCIE, dzisiaj jednak chciałabym opisać moje doświadczenia w poszukiwaniach podkładu mineralnego - idealnego, jeżeli takowy istnieje:-) Obecnie, najbardziej odpowiada mi Everyday Minerals - wersja/formuła Intensive, choć przyznam, że pozostałe 2 podkłady są całkiem niezłe i wiele osób może z nich być bardzo zadowolona. Każda cera jest przecież inna.

 

Opisywane przeze mnie podkłady, to :

  • Everyday Minerals, Intensive Mineral Foundation (IT), Mineralny Podkład Kryjący
    Skład: mica (CI 77019), titanium dioxide (CI 77891), zinc oxide (CI 77947), iron oxides (CI 77489, CI 77491, CI 77492, CI 77499). May contain: ultramarines (CI 77007)
    Moje kolory : Golden Medium - zimą, Light Olive - latem

  • Annabelle Minerals, Mineralny Podkład Kryjący
    Skład: Mica, Titanium Dioxide, Zinc Oxide, Iron Oxide, Ultramarines.
    Moje kolory : Golden fair - zimą, Golden light - latem

  • Lily Lolo, Mineral Foundation, Podkład Mineralny
    Skład: Mica, Zinc Oxide, Titanium Dioxide, Iron Oxides, Ultramarine Blue.
    Mój kolor : Warm Honey

Powiem szczerze, ze wszystkie trzy produkty uważam za porządne podkłady, warte zakupienia, a chociażby wypróbowania (próbki Annabelle dostępne na ich stronie, EDM na Allegro, z próbkami LL jest kłopot). Efekt ich użycia jest spokojnie porównywalny do kryjących podkładów drogeryjnych, które tak bardzo lubią kupować osoby z cerą trądzikową, z przebarwieniami i masą niedoskonałości wszelakich. Szuka się czegoś, co pozwoli wyglądać lepiej i czuć się bardziej komfortowo, jednocześnie nie zastanawiając się, co tkwi w składzie poszczególnych produktów. A zatem, przejdźmy do konkretów :-)


OPAKOWANIE 

 

Minerały zasadniczo mają naprawdę estetyczne i przyjemne opakowania. Co prawda, jasne opakowanie, takie, jak EDM, czy Loly Lolo, bardziej mi się się kojarzy z naturą, delikatnością i ich lekkością, natomiast opakowanie podkładu Annabelle Minerals za to, dzięki swym czarnym pokrywkom, wygląda elegancko. Trochę mnie drażni nowe opakowanie EDM, gdzie muszę się nieźle namachać, żeby coś wysypać, a o poranku liczy się każda sekunda…Wcześniej było mniej kanciaste i miało więcej dziurek w środku. Teraz mnie po prostu wkurza i po zakupie, przesypałam podkład EDM do opakowania po Lily Lolo. Opakowanie EDM posiada zabezpieczenie przed wysypywaniem się produktu, co na pewno jest na plus.

Nowe opakowanie Anabelle Minerals (mniejsza pojemność) jest całkiem ok, choć myślałam, że wykorzystam je powtórnie, jak wszystkie tego typu opakowania. Niestety, nie da się go otworzyć - mówię o o dotarciu do samego produktu, a nie o przykrywce (wszystkie inne minerały się otwierają), co oznacza, że nie przesypiemy do niego już nic później, a odsypywanie podkładu dla kogoś lub przesypywanie w mniejszy pojemnik, jest już bardziej pracochłonne. To opakowanie także ma zabezpieczenie przed wysypywaniem, jak EDM.

Muszę przyznać, że jakoś najbardziej przekonuje mnie opakowanie podkładu Lily Lolo. Jest co prawda większe, ale za to zgrabne, ładnie się odkręca i ma wystarczająco duże dziurki - dla mnie idealne. Nawet fakt, że tu zabezpieczenia przed wysypywaniem się (np. w podróży) nie ma, i tak mi sie najbardziej podoba :-)


KRYCIE I EFEKT NA SKÓRZE

Testowałam już różne minerały, ale ze wszystkich, jakie napotkałam, te 3 dają najkorzystniejszy efekt, do tego, za dopuszczalna cenę (choć wcale nie małą) :-) Oczywiście, kiedy problemy z cerą się odzywają, używam korektora mineralnego na pojedyncze, większe zmiany. Stosuję także kremowy korektor pod oczy. Minerały według mnie wchodzą za bardzo w drobne zmarszczki pod oczami, by stosować takie korektory w te okolice. (a może ja taka pomarszczona :-P) Zaznaczam, że do tej pory używałam minerałów w bardziej kryjących formułach, więc takie tu są opisane. Osobiście, każdy podkład lekko przypudrowuje Pudrem Bambusowym z jedwabiem z Biochemii Urody.

Mój ulubieniec to EDM. Formuła Intensive naprawdę dobrze kryje i wygląda naturalnie. Najlepsze jest to, że duże krycie nie jest jednoznaczne z jakąś tapeta na twarzy. Kolory, których używam są ciepłe, z odcieniem żółtego. Wyglądają ładnie i delikatnie, jak zreszta cała buzia pokryta minerałami. To zupełnie inny efekt, niż twarz pokryta większością tradycyjnych podkładów, które po prostu widać.

O podkładzie Lily Lolo pisałam już troszkę TUTAJ i moje zdanie nadal jest bardzo dobre. Podkład jest bardziej delikatny niż EDM. Ma coś takiego w sobie, co nadaje super delikatności twarzy i rzeczywistej gładkości. Jest chyba drobniej zmielony, ale różni się też troszkę składem. Buzia jest gładka i jednolita, choć krycie jest jednak mniejsze niz w przypadku EDM. Na pewno dla osób bez jakichś ogromnych problemów, będzie dobry. Wcale nie trzeba mieć idealnej cery, żeby go używać. Zresztą, po co wtedy w ogóle podkład :-P

Jeśli chodzi o krycie, to Annabelle Minerals w formule kryjącej jest mistrzem, jednak niestety kosztem naturalnego wyglądu. Mam wrażenie, że trzeba bardzo uważać przy nakładanej ilości. Potrafi zrobić nam na twarzy efekt maski, a to według mnie jest dużo gorsze niż kilka przebijających się niedoskonałości. Umiejętne jego nałożenie może gwarantować efekt nieskazitelnej cery, jednak rano, na szybko rzadko mi się to udaje. Na szybko po prostu daje go za dużo i nie rozcieram wystarczająco i niestety, później widzę średni efekt w pracy...:-/ Mam wrażenie, że Annabelle jest nie jest aż tak drobno zmielony i stąd jego nadmierne "osadzanie" się na twarzy.

Na pewno duże znaczenie ma krem, na który nakładamy minerały. Prawda jest taka, że dla minerałów lepiej, by był nieco treściwszy. Ja używam wysokich filtrów, które z natury nie są bardzo lekkie. Nawet Vichy, czy Uriage  matujące, zostawiają jednak lekki film, na którym mineralny trzyma się lepiej. Najtreściwszy z używanych przeze mnie fitrów, Avene koloryzujący, sprawował się świetnie, jednak nie kupie go więcej, gdyż zawiera filtr przenikający. O moich filtrach też zapewne napiszę osobny post. Myślę, ze to ważny temat, szczególnie dla problematycznych cer, a także dla tych, którzy chcą chronić skórę przez przedwczesnym starzeniem.
AM, EDM, LL

TRWAŁOŚĆ

Jak  już wspomniałam , minerały nakładam na filtr i przypudrowuję transparentnym pudrem., a aplikuję je zwykle pędzlem Hakuro H55, pomocniczo H54 (mniejszy). Dlatego też, tylko na temat tego sposobu aplikacji mogę się wypowiedzieć.

Uważam, że wszystkie te 3 podkłady są trwałe. Nie mam w zwyczaju poprawiać w pracy makijażu, a one spokojnie wytrzymują ten okres w zasadzie w niewiele zmienionym stanie. Jestem posiadaczką cery mieszanej, więc w strefie T, skóra mi się zwykle przetłuszcza i występuje to przy użyciu wszystkich tych podkładów.

Mam jednak wrażenie, że w zupełnie nie zmienionym stanie u mnie trzyma się tylko Everyday Minerals. Maluje się ok. 7 rano, a do wieczora wyglądam całkiem znośnie, mimo lekkiego przetłuszczenia w strefie T. Podkład ten najmniej wchodzi w drobne zmarszczki i się nie ściera. Nie warzy się też, co jest dla mnie bardzo istotne, zatem po prostu praktycznie przez cały dzień wygląda naturalnie. Podkład Lily Lolo, mimo iż wygląda ślicznie po aplikacji, po kilku dobrych godzinach trochę się na buzi warzy i trzeba go lekko rozetrzeć. Nie jest też tak trwały, jak EDM, choć być może, jest to kwestia dobrej bazy pod minerał. Annabelle Minerals po kilku godzinach uwidacznia się w załamaniach, wchodzi we wszystkie zmarszczki, o których nawet nie wiedzieliśmy, więc uważam, że jest to efekt niekorzystny. Oczywiście, to moje zdanie i może kwestia innej aplikacji i odpowiedniej bazy pod makijaż może załatwić sprawę. Może tylko na moich kremach, ten podkład się źle zachowuje. Niemniej jednak, nie jest to aż tak zły efekt, by go całkiem dyskwalifikował. Prawdopodobnie, ja to widzę najdobitniej i dużo bardziej niż ludzie wokół. W każdym razie, przy innych podkładach, aż tak tego nie widzę.

AM, EDM, LL
WYDAJNOŚĆ

Minerały z zasady są wydajne i powiem, że ciężko mi ocenić, czy któryś z podkładów był bardziej wydajny. Mam wrażenie, że Lily lolo jest z nich najdrobniejszy, najbardziej zmielony, dzięki czemu możemy pokryć twarz cieńszą warstwą. Używałam go jednak trochę na zmianę z EDM, dlatego nie potrafię precyzyjnie oszacować, na ile wystarczy opakowanie. Każde z nich, wystarczy na pewno na kilka miesięcy, a przy mniejszych potrzebach krycia, pewnie na pół roku. Ja nakładam zwykle 2 warstwy podkładu (H55), a czasem w bardziej problematyczne miejsce dokładam jeszcze trochę produktu (H54).

Pojemności podkładów, które posiadałam/posiadam, to: Everyday Minerals - 8g , Lily Lolo - 10g , Annabelle Minerals - 4g (dostępne też 10g)

Na początku wydaje się, że to malutkie opakowania i na krótko wystarczą. Nic bardzie mylnego. Minerały nakłada się bowiem w niewielkiej ilości, kilkoma cieniutkimi warstwami, wcierając w skórę twarzy. Zatem jednorazowo, produktu zużywa się naprawdę niewiele:-)

CENA I DOSTĘPNOŚĆ

Everyday Minerals zazwyczaj kupuje na allegro, głównie ze względu na cenę i dostępność moich kolorów.  Można go dostać także np. na stronach mineralnie.pl, czy kosmetyki-mineralne.com. Jego cena to średnia ok 60 PLN. Czasem można go kupić taniej. Teraz jest na Allegro za 45 PLN . Na Allegro możemy znaleźć także masę małych próbek podkładu, także w innych formułach, dzięki czemu, możemy najpierw sprawdzić, co jest dla nas najlepsze. Jednak podkłady te nie kosztują 5 zł.,wiec nie warto ryzykować.EDM posiada wiele odcieni, tylko niestety, nie wszystkie są dostępne. To chyba przyczyna odkrycia innych podkładów mineralnych. gdyby mój kolor był zawsze dostępny, pewnie nie szukałabym innego.

Lily Lolo największy wybór jest na stronie ich dystrybutora , czyli costasy.pl. Znajdziemy go także na dwóch powyższych stronach. Ja zakupiłam swój egzemplarz na stronie bankamydlana,o czym pisałam w osobnym poście. Jego cena obecnie, to 72,90. W Bańce Mydlanej mają chyba jeszcze wcześniejsze zapasy, bo cena jest 69,90 PLN do chwili obecnej. Podkład Lily Lolo zbiera bardzo dobre opinie, jednak ze względu na brak próbek, długo zastanawiałam się, czy go w ogóle zakupić. Mają dość dużo odcieni, jednak zakup pierwszego jest naprawdę wyzwaniem. Ja trochę strzeliłam, ale uważam, że całkiem dobrze. Nie wątpię, że inny odcień mógłby być jeszcze lepszy :-)

Podkłady Annabelle Minerals możemy zakupić na  na ich stronie annabelleminerals.pl. Cena podkładu 4g - 30 zł, 10g - 50 zł. W tym przypadku, cena wydaje się najkorzystniejsza, co także zwróciło moja uwagę na tę firmę. maja także super dostępność próbek i to w całkiem konkretnych pojemnościach, zatem wybór odcienia jest ułatwiony. Ja od tego właśnie zaczęłam przygodę z nimi. Zdarzyło mi się zmieszać odcienie, a także wykorzystywać zbyt ciemne jako bronzer, wiec zazwyczaj nietrafione odcienie się nie zmarnowały. Zostawiam sobie też ich fajne próbkowe pojemniczki. Są bardzo praktyczne :-)

Wszystkie ceny podaję bez kosztów przesyłki, które mogą wystąpić w różnej kwocie lub nie wystąpić wcale.

Dla mnie te 3 podkłady nie różnią się diametralnie jakością. Wszystkie są dobre i prawdopodobnie tylko kwestia jest taka, do jakiej skóry je dopasowujemy i na co aplikujemy. Polecam je, bowiem nie zauważyłam pogorszenia cery po ich stosowaniu. Bywały troszkę lepsze i troszkę gorsze dni od kiedy używam minerałów, więc ręki sobie nie dam uciąć, że innej cerze nie zaszkodzi któryś z nich. Myślę jednak, że ze względu na składy, szansa jest bardzo mała. Należy pamiętać o częstym praniu pędzli, którymi nakładamy podkład (także puder i korektor).

lula.pl
Muszę przyznać, że po odstawieniu klasycznych drogeryjnych podkładów, stan moje cery się poprawił. Oczywiście, ważne jest tez to, co nakładam pod makijaż i generalnie, co nakładam na twarz. Zmieniłam przecież praktycznie całą pielęgnację. Na te kosmetyki zwracam od dłuższego czasu największą uwagę i  naturalny i jak najprostszy skład to podstawa.

Obecnie, mam mocno przesuszoną cerę i nie do końca minerały sprawują się tak, jak bym chciała. Zakupiłam trochę próbek naturalnych podkładów na testy, a także zaczęłam się znów interesować azjatyckimi kremami BB (także ze względu na zawarte w nich filtry). Mam wrażenie, że moja skóra teraz potrzebuje czegoś treściwego i proszkowe formuły jej nie służą, choć normalnie działają cuda. Wiem, że prawdziwe kremy BB mają często baaardzo długie składy, ale wiem też, że wielu osobom dobrze służą . . . Pożyjemy, zobaczymy :-)

Chwilę mnie nie było, ale jakieś choróbsko se przyczepiło i do tego nawał  pracy jednocześnie. Mam nadzieję, że jednak w lutym, znajdę trochę czasu, żeby przekazać coś ciekawego :-) Najgorsze jest jednak to, że ostatnio ćwiczyłam w poniedziałek, czyli 6 dni bez treningu . . . chyba pierwsza taka długa przerwa od kilku lat! Do klubu biegałam w zasadzie nawet wypocić chorobę i mi nie przeszkadzało :-P Na szczęście dziś już czuję się nieco lepiej, więc z tygodniu, na pewno nadrobię "zaległości" :-DD

Pozdrawiam mineralnie:-)
Mysza

6 komentarzy:

  1. świetny post! brakuje mi chyba tylko zdjęć jak każdy z tych podkładów wygląda na twarzy - to dużo obrazuje czytelnikowi - a przynajmniej dla mnie to bardzo ważne.
    ale tak czy inaczej - fajnie, że to opisałaś, bo sama jestem na początku swej drogi "mineralnej" i testowałam próbki EDM. powoli mi się kończą, myślę nad tym co dalej. podoba mi się ich krycie, ale kompletnie nie umiem dobrać sobie dobrego odcienia. każda próbka jaką miałam była nie dla mnie. dopiero jak je wszystkie ze sobą mieszałam to wychodziło coś kolorystycznie godnego uwagi. mam pod tym względem straszny problem i nie wiem co dalej ; )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie za bardzo miałam jak zrobić zdjęcia podkładu na twarzy, tzn. ktoś musiałby mi je odpowiednio zrobić. Czasem mam problem ze zbliżeniami moim aparatem, dlatego nie chciałam ryzykować. Nie do końca też chcę takie zdjęcia dodawać, a nie wiem, czy kawałek twarzy udałoby mi się ładnie uzyskać:-P Poza tym,w tym momencie, nie jest tez najlepszy moment na fotografowanie mojej łuszczącej się skóry. Pomyślę o tym w przyszłych postach. Z odcieniami nie jest łatwo, ale skoro mi się udało, to i Tobie się uda. Najgorzej, gdy dobierzesz dobry, a potem jest niedostępny...Nie wiem, w jakie odcienie strzelasz, ale jeśli byłabym pomocna, to pisz na maila :-)

      Usuń
  2. Od jakiegoś czasu myślałam już o zakupie podkładu mineralnego, ale raz że chcę wykończyć podkład "kryjący" z Oriflame którego już niewiele mi zostało, a dwa - dostałam kręćka widząc wszystkie te firmy i nie wiedziałam co kupić... Teraz mam już jakiś drogowskaz i zapewne na pierwszy ogień pójdzie próbka Annabelle Minerals. Ciekawe tylko, czy uda mi się dobrać odpowiedni kolor do odcienia cery - bo z tym może być kłopot. :D
    Z opuszczaniem treningów nie jesteś sama, choć mój zapewne przy Twoim nawet nie ma prawa nazywać się treningiem! :D Ostatni raz ćwiczyłam w piątek, bo miałam weekendowy zjazd w szkole i po powrocie do domu nie miałam siły na nic poza położeniem się spać. Można więc powiedzieć, że zaległości będziemy nadrabiać razem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pocieszenie, dziś dostałam antybiotyk od lekarza, więc znów będzie tydzień bez szaleństw :-) Antybiotyk u mnie średnio raz na 10 lat, więc akurat nadszedł TEN tydzień :-) Dla mnie Annabelle ma troszkę dziwne kolory i coś tam dobrałam, ale nie jest to ideał (pisałam o tym chyba w poście o makijażu problematycznej cery). Za to są dostępne duże próbki i podkład nie jest drogi, więc w razie czego,można trochę poprawić kolor jakąś domieszką. Mam nadzieję, że uda Ci się jednak dobrze dobrać konkretny kolor, bo najgorsze jest to szukanie :-)

      Usuń
  3. Brakuje mi nazw podkładów pod zdjęciami.
    Tak to bardzo pomocny post

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przedstawiłam na zdjęciach trzy opisane na początku podkłady, zawsze w tej samej kolejności. Jeśli coś jest niejasne, chętnie dopiszę:-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...