środa, 6 listopada 2013

Wołowina w sosie grzybowym, czyli polski obiad :-)

Postanowiłam w weekend przygotować prawdziwy polski obiadek. Pokusiłam się nawet o ugotowanie ziemniaków, co u mnie zdarza się rzadko, jednak w związku z tym, że nie mieszkam sama, a mój mężczyzna mamine domowe obiadki lubi, to ziemniaki od czasu do czasu ugotuje do obiadu. Nie pamiętam, kiedy przygotowywałam wołowinę na obiad, więc byłam pełna obaw, jednak wyszło rewelacyjnie i mimo, iż jadłam ją 2 dni z rzędu, to spokojnie przeżyłbym chyba jeszcze kolejne dwa. Tym bardziej, że kolejnego dnia, sos był jeszcze bardziej aromatyczny. Przygotowanie jest bardzo proste, potrzebny jest tylko czas w większej ilości, bowiem wołowina do szybkich w przygotowaniu nie należy. Zatem, do dzieła!

SKŁADNIKI:
Sposób przygotowania:
  1. Marynuję wołowinę.
    Wlewam do miseczki kilka łyżek oliwy, dodaje przyprawy i mieszam. Następnie wrzucam pokrojone w cienkie plastry mięso i "nacieram" je marynatą. Odstawiam na 3 h do lodówki - może być krócej/dłużej. Ja akurat wzięłam się za gotowanie, kiedy miałam na to czas.

  2. Zamarynowane mięso wrzucam na rozgrzaną patelnie i obsmażam z dwóch stron.

  3. Przerzucam mięsko do garnka, dorzucam cebulę pokrojoną w kostkę oraz pokrojone grzyby. Podlewam trochę wodą i duszę, duszę, duszę....Jeśli uważam, że czegoś brakuje, doprawiam do smaku.



    Czytając w międzyczasie opinie, jak to wychodzą ludziom podeszwy i inne takie, czekałam wyjątkowo niecierpliwie na efekt mojej pracy...;P

  4. Mięso duszę/gotuję ponad 2h. Przynajmniej tak było tym razem. Myślę, że to kwestia mięsa i trzeba sprawdzać jego stan. Jeśli wołowina będzie stara, prawdopodobnie gotowanie może nam zając o wiele dłużej. Grzyby puszczają w międzyczasie trochę wodę i mięso później w zasadzie gotuje się  w owym sosie. Niestety, zapomniałam zrobić zdjęcia sosu w garnuszku po ugotowaniu, ale na szczęście na talerzu coś tam widać.:-) 
Poniżej efekt i dwa obiady, które jedliśmy dzień po dniu. Sos 2-go dnia zrobił się jeszcze ciemniejszy, a jego smak pełniejszy, więc czasem warto poczekać...Sosu nie trzeba niczym zagęszczać, ja nawet go nie przyprawiałam dodatkowo podczas gotowania i całość była naprawdę pyszna. Marynata i grzyb załatwiły wszystko!


Przekonała mnie ta wołowinka i już widzę, że będę gotowała ją dużo częściej. W końcu to bardzo zdrowe mięso, więc czasem można poświęcić troszkę więcej czasu na przygotowanie fajnego obiadu. Nie musi być to koniecznie polski obiad, jaki widnieje powyżej, bowiem mam wrażenie, że w jakimkolwiek zestawieniu, wołowina zaprezentuje się znakomicie.

Smacznego zatem i do następnego :-)
Mysza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...