środa, 27 lutego 2013

Indios Bravos - reggae jest w sercu mym;-)

W poprzednią sobotę wybrałam się z koleżankami na koncert zespołu, który najmłodszy już nie jest, jednak ja słucham go dopiero od kilku lat. Twórczość zespołu mocno przebrzmiewa klimatem reggae   (mieszanka reggae, rocka i bluesa), a do tego założycielem zespołu jest tak naprawdę Piotr Banach, założyciel także mojego ukochanego Hey. Z powyższych powodów, moja wcześniejsza nieznajomość twórczości Indios Bravos  dziwi mnie niezmiernie:-) Jeśli jeszcze tego nie wiecie, to życia bez muzyki sobie nie wyobrażam i towarzyszy mi ona każdego dnia...w domu, w pracy, w drodze do pracy też. Mam wrażenie, że wciąż czegoś słucham i co jakiś czas odkrywam coś nowego.

Gutek z daleka:-)
Uwielbiam reggae, w jego każdej formie. Jestem nawet (tak, ja-stara baba) fanką Kamila Bednarka, który ma świetny głos i wprowadza niezły klimat na koncertach. Byłam całkiem niedawno, dlatego mogę powiedzieć z czystym sumieniem :-) Ale dziś nie o tym…:P
Drugim powodem, dla którego powinnam była DUŻO wcześniej poznać ten cudowny zespół ,prócz miłości mej do reggae, jest właśnie osoba jego założyciela, lidera, gitarzysty, czyli Piotra B. Robił świetne rzeczy Hey (i nie tylko, ale stary Hey do tej pory świetnie na mnie działa), a z Indios  robi także cudowne, jednak w nieco innym klimacie.

Powiem Wam, że poznałyśmy Piotra Banacha po koncercie i to jest naprawdę przesympatyczny człowiek. Według mnie bije od niego fajnie ciepło i bardzo pozytywnie go odebrałam:-) W sumie było to niespodziewane, ale bardzo fajne doświadczenie. Gutek już tak nie pałał do nas sympatią i nie wiem, czy był zmęczony, czy może to my wydałyśmy mu się zbyt nachalne, a może po prostu taki jest...;P. Ciężko ocenić. W każdym razie, to i tak nie zmienia faktu, że śpiewa świetnie i robi to całym sobą, sprzedając na scenie niejako swą duszę:-)

Zdjęcie z Piotrem:-) Z Gutkiem było trochę mniej udane;-P
Cała ta jego historia z Indios jest świetnie pokazana w filmie dokumentalnym o nich pt. „Drogi”. Jeśli choć trochę lubicie takie klimaty, a może też porusza Was przesłanie Indios Bravos, to naprawdę polecam:



Tak, bo nie da się tego inaczej nazwać, jak przesłaniem. Każdy tekst niesie ze sobą jakąś głębię, jakiś fajny sens, który przemawia do naszego wnętrza.. Są piosenki, w których można się zasłuchać i nie odrywać się przez długi czas (przynajmniej ja tak mam)…, a można po prostu słuchać jednej po drugiej, wsłuchując się proste, acz niebanalne teksty i porywający głos Gutka:-)

 A ta piosenka, trzymała mnie jeszcze w ten weekend i trzyma do tej pory:


Muzykę, która nosi w sobie moc
Muzykę, która w całość łączy coś
Muzykę przeciw mentalnej niewoli
Zaufaj jej, a ona Cię wyzwoli...

Lala lala..miłego słuchania;)
Mysza

2 komentarze:

  1. muzyka reggae kojarzy mi się z ciepłymi wakacjami :) czyli jak najbardziej pozytywnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Troszkę pozytywnego podejścia w naszym zwariowanym i skomplikowanym świecie nie zaszkodzi:-)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...