piątek, 1 lutego 2013

Robimy galaretkę z kurczakiem:-)

Dzisiaj na szybko, jeden z moich posiłków do pracy, mianowicie galaretka z kurczakiem i warzywami.
Ten mój domowy twór może nie jest idealny, za to jest smaczny, zdrowy i pożywny:-) Nie szukałam tak naprawdę nigdy przepisu na niego...po prostu pamiętałam galarety z domu i przyszło mi do głowy, że można ten pomysł wykorzystać.

Szału nie ma, ale mi się podoba:-)
Jak to zwykle bywa z jedzeniem, wersje mogą być różne. Ja przedstawię przykładową, może jedną z prostszych...w każdym razie moją;) Pokażę, jak ja to robię na szybko, jako posiłek do pracy. Jednak jeśli ktoś ma chęć, to może oczywiście użyć rosołu jako bazy, warzyw z rosołu i mięsa z rosołu, może sobie ugotować nóżki wieprzowe(pewnie byłoby zdrowie, ale ja nie lubię) albo przygotować wywar w jakikolwiek znany mu i wygodny dla niego sposób.

Miałam pewien okres, kiedy to nastąpiła faza galaretek, jednak takich z owocami. Teraz zdarza mi się dużo rzadziej, sporadycznie w formie deseru...na pewno nie pełnowartościowego posiłku. Mimo, iż przeszłam później na galaretki nie słodzone cukrem i sama słodziłam ksylitolem, to i tak uważam, że galaretki z mięsem i warzywami są dla nas dużo bardziej wartościowe i to je właśnie polecam. Tym bardziej, że możemy zrobić ich od razu kilka i mamy kilka gotowych śniadań do pracy lub też pokarm dla całej naszej rodziny:-) Dla mnie to komfort, kiedy nie przygotowuje każdego wieczoru moich zdrowotności do pracy. Mimo, iż staram się komponować posiłki jak najbardziej proste w swej formie, to i tak czasem mam chęć od tego po prostu odpocząć.

Kroków do  wykonania galaretki jest niewiele, dlatego uważam, że warto choć raz spróbować, czy to coś dla nas. Mi także galaretki kojarzyły się ze świątecznym śniadaniem u babci lub zakrapiana rodzinną imprezą, ale jakoś udało się to przemóc. Polecam Wam także galaretki, oczywiście także ze wzgLĘdu na samą żelatynę, która ma trochę pro-zdrowotnych właściwości. Wspomaga bowiem regenerację stawów, ścięgien, chrząstek, za sprawą proliny-aminokwasu niezbędnego do syntezy kolagenu. Wiele osób chwali sobie także działanie ,żelatyny na włosy i paznokcie, jednak nie znalazłam żadnego naukowego potwierdzenia, czytałam jedynie opinie na kilku forach.

Przejdźmy zatem do samego przygotowania.

POTRZEBUJEMY:
  • Żelatynę w proszku
  • Wywar mięsny/kostki rosołowe(cokolwiek chcecie-baza)
  • pierś z kurczaka
  • marchew(mogą być też inne warzywa)
  • groszek/kukurydza konserwowa
  • przyprawy - prócz soli, pieprzu, czosnku, polecam pietruszkę suszoną, czosnek niedźwiedzi
  • Garnek
  • Pojemniczki/salaterki na galaretki 
     1. GOTUJEMY WYWAR NA GALARETKĘ

Zazwyczaj robię na szybko, więc gotuję sobie wodę, z jakąś kostką rosołową(polecam te bez glutaminianu sodu), prawdziwą jarzynką, czosnkiem i cebulą. Kiedy woda zacznie wrzeć, wrzucam obrane marchewki(można wrzucić też inne warzywa - wszystko zależy od upodobań) i pierś pociętą na mniejsze kawałki. Zwykle są to piersi przekrojone w poprzek, żeby nie były takie grube i żeby można było usunąć jakieś zbędne części, które się czasem zdarzą. To wszystko gotuję, póki marchewka i mięso nie będą miękkie. Oczywiście nie rozgotowuje na maxa, nie ma to sensu.

     2. WYCIĄGAMY WARZYWA I PIERŚ I KROIMY NA DROBNE PLASTERKI/KOSTKĘ

Kiedy wiem, że już wywar ma odpowiedni smak(można przyprawiać dowolnie), przecedzam go do innego garnka, gdzie będę mieszała z żelatyną, oddzielam wtedy warzywa i mięso, Następnie kroję marchew w talarki, a mięso w większą kostkę i jestem gotowa do tworzenia kuchennej sztuki;)

To w zasadzie wszystko, czego nam trzeba
      3. UKŁADAMY  WARSTWY WARZYW I MIĘSA W SALATERKACH/POJEMNIKACH

Każdy może układać po swojemu. Mnie urzekło kiedyś takie CUDO. Może  zrobię w przyszłości dla testu, jakby goście zareagowali...albo dla dzieci;) Ja zwykle daję na dnie groszek/kukurydzę, potem marchewkę, później mięso i znów marchewka i  groszek/kukurydza. Na wierzchu najczęściej posypuję pietruszką, nawet jeśli nie macie świeżej, to suszona świetnie się sprawdza. Po zalaniu galaretką robi się mokra i wygląda, jakby była niedawno zerwana:-)


  
 5. PRZYGOTOWUJEMY GALARETKĘ ZA POMOCĄ ŻELATYNY I  ZALEWAMY NASZE  WYPEŁNIONE POJEMNICZKI/SALATERKI 

Tu chyba nie ma wiele do tłumaczenia. Wsypujemy żelatynę do naszego garnka z wywarem i mieszamy, póki całkiem się nie rozpuści. Mi zazwyczaj wychodzi 1 litr wywaru, więc zużywam całe opakowanie żelatyny. Oczywiście na każdej żelatynie w proszku jest napisane ile łyżek należy wsypać na jaką ilość płynu, więc bez obawy, nie trzeba tego robić zupełnie na ślepo. Jestem od dłuższego czasu mistrzynią robienia różnych rzeczy "na oko"(może za dokładna w pracy), ale zawsze muszę spojrzeć choć mniej więcej, bo przecież wróżką nie jestem...choć czasem może by się przydało:-P


Świeżo zalane, stygną sobie...
     7. JEMY ZE SMAKIEM:-)


I to już koniec moje opowieści. Na końcu umieściłam zdjęcie galarety wyciągniętej z pojemnika, choć do pracy najczęściej zabieram "do góry nogami" - zakładając, że galaretka ma nogi i wciąż jest galaretką (nóżki wieprzowe już chyba lepiej by w tym kontekście pasowały).

Mam nadzieję, że ktoś będzie miał chęć spróbować i być może wyjdzie mu nawet coś bardziej efektownego. Ja robię w różnych pojemniczkach, tak, żeby było mi wygodnie zabrać do pracy. Nie zawsze jest to super piękne, ale dla mnie ważne, że to smaczny i pożywny  posiłek, a do tego łatwo go przetransportować do pracy. 

Poza tym, nie jest mocno  pracochłonny, a więc żelatyna w dłoń!

Pozdrawiam ciepło:-)
Mysza

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...