Zdaję sobie sprawę, że może to strasznie proste obiadowe danie, jednak wciąż zdarza mi się widzieć zdziwienie na twarzach, gdy mówię, że chińszczyznę robię w domu. Dlatego właśnie pomyślałam, że skrobnę coś na temat tego jakże prostego w swej formie i wykonaniu dania..
W związku z tym, ze czasu mi zwykle brakuje (a ostatnio już następuje jakieś apogeum), często łapie się szybkich i prostych sposobów na obiad. Oczywiście starając się przy tym zachować zasady zdrowej kuchni, co jest nieodłącznym elementem mojego stylu życia.
Przedstawiam zatem najprostszy sposób na niedrogą i prostą chińszczyznę:-)
SKŁADNIKI:
PRZYGOTOWANIE:SKŁADNIKI:

- Gotujemy ryż w lekko osolonej wodzie. Możemy dodać curry lub kurkumy. W tym przypadku, ryż łączę na patelni z mięsem, więc kolor ma mniejsze znaczenie. jednak, gdy układam ryż osobno, a potrawkę osobno, żółty ryż prezentuje się o wiele ciekawiej i taki właśnie polecam. Przyprawiony, smakuje też lepiej:-) Oczywiście to sobie wstawiamy i nie marnując czasu, bierzemy się za mięsko.
- Kroimy pierś w kostkę, obtaczamy w przyprawach i wrzucamy na patelnię. Ja smażę na teflonie, na minimalnej ilości tłuszczu. Jeśli mamy więcej czasu, możemy mięso wcześniej przyprawić i zamarynować. Oczywiście, możemy też mięso wrzucić do garnka i dusić z przyprawami, lub też smażyć zupełnie bez tłuszczu.
- Gdy mięso jest gotowe, wrzucamy nasza chińską mieszankę warzywną i dodajemy trochę przypraw. Czekamy aż warzywa zmiękną .
- Wrzucamy na patelnię ugotowany ryż (może być bardziej twardy niż zwykle- choć ciemny i tak jest zawsze twardszy) i dusimy pod przykryciem razem jeszcze ok 10 min maksymalnie. W międzyczasie też finalnie przyprawiamy. I gotowe!
Powyżej przedstawiona jest jedna w wariacji na temat domowej chińszczyzny. Chyba najprostsza możliwa. Uważam jednak, że od czegoś trzeba zacząć. Zdarza mi się robić chińszczyznę także w sobie, z innymi warzywami, mięsami i nie tylko z ciemnym ryżem. Polecam pokombinować, w zależności od tego, co mamy w kuchni :-)
I oto moja obiadowa porcja chińszczyzny:
Wiem, że z prawdziwą chińska chińszczyzną może mieć to niewiele wspólnego, jednak w naszych warunkach ja optuje za taką formą - mówię o własnej produkcji takowych dań. Wolę wiedzieć, co w moim daniu siedzi, niż zjeść na szybko chińską niespodziankę, przydrożnej budce z chińszczyzną. Nie wiemy bowiem, jakie są tam przyprawy, jaki tłuszcz zostały użyty, jaka jest jakość mięsa i zawartość innych, nieznanych nam składników.
Życzę miłego kucharzenia:-)
Mysza

Uwielbiam tego typu jednogarnkowe dania, są idealne jak się nam spieszy:)
OdpowiedzUsuńDawno nie robiłam takiej chińszczyzny, dobrze że o niej przypomniałaś bo na pewno w najbliższym czasie zrobię sobie taką potrawę:)
Kocham kuchnię chińską <3
OdpowiedzUsuńWszelkiego rodzaju "chińszczyzny" jak my to nazywamy to super sprawa :)
OdpowiedzUsuń